Ależ ja się jaram tym Nickelback'iem. Że komercja ? Że proste jak budowa cepa ? Że zero innowacji ? Że krytycy uważają go za słaby ogólnie zespół ? No cóż, sorry, ale mnie tam pasuje i mogą sobie nawet grać Hip-Disco-Techn-Electr-Porn-Black-Pop Rock. Mnie się tam podoba i to się liczy. Polecam piosenkę na dole ;)
Ło matko, właśnie doszedłem do wniosku, że nie pisałem tutaj od Sylwka, a od tego czasu dosyć sporo się zmieniło. No może nie sporo ale troszkę. W każdym bądź razie niektórzy mawiają, że ludzie po alkoholu się otwierają, a ich "wstydliwość" gdzieś znika. No to w takim razie ja chyba wcale tej wstydliwości nie posiadam, bo to co ja wyczyniałem tego felernego 31 Grudnia, to zapamiętam do końca życia. Już nawet nie wspominam o zdemolowaniu mi domu przez stado dzikich małp. W każdym bądź razie obiecuję sobie, że nie piję (Aż tak strasznie) do mojej 18. Co prawda zbliża się ona wielkimi krokami, ale mimo wszystko powstrzymam się z tym chlaniem, bo ojcem jeszcze być nie chcę. A na takich... Hmm... Z braku lepszego słowa "Zgromadzeniach", bardzo łatwo się dziecka nabawić. Ech... Nigdy więcej takiego Sylwestra. W każdym bądź razie coś się we mnie tamtego dnia odblokowało. Mimo, że wytrzeźwiałem, to nie czuję takiego wstydu przed dziewczynami jak przed Nowym Rokiem. I to jest jedyny pozytyw tamtego dnia. Wchodzę w rok 2012 z pozytywnym nastawieniem w stosunku do kobiet.
A tak nawiasem, to zauważyłem, że jak na razie jedyne dziewczyny, które "Coś" we mnie widzą, to dziewczyny z... Eee... Podstawówki. Także ja dziękuję, postoję. Pedofilem jak na razie nie mam w planach zostać, więc pozwolę sobie mierzyć trochę wyżej (Hmm... Trafne słowo - "Wyżej").
W szkole jak to w szkole. Nowy semestr się zaczął, a więc nauczycielom się nudzi. A że z nudy ludzie robią różne dziwne rzeczy, to nauczyciele też nie chcą być gorsi i zasypują nas tonami kartkówek. A co leniwszy nauczyciel, to i czasem nawet klasówką strzeli. Chyba wypadałoby się w końcu zacząć interesować nauką, bo Czerwiec już za pasem (Komuś to pozytywizm się włączył ?), a fajnie by było nie wylądować z jedynką na świadectwie. No ale co ja poradzę, że mi się tak cholernie nie chcę... ?
No i na pożegnanie małe pytanko: Kiedy wam się ferie zaczynają ? Mi (niestety/stety - Niepotrzebne skreślić) już w ten Piątek. Z jednej strony spoko, ale z drugiej... Wracamy do szkoły już 30 Stycznia, a to oznacza 4 bite miesiące bez żadnego większego wolnego ;( Maju nakurwiaj.
See Ya !
Ło matko, właśnie doszedłem do wniosku, że nie pisałem tutaj od Sylwka, a od tego czasu dosyć sporo się zmieniło. No może nie sporo ale troszkę. W każdym bądź razie niektórzy mawiają, że ludzie po alkoholu się otwierają, a ich "wstydliwość" gdzieś znika. No to w takim razie ja chyba wcale tej wstydliwości nie posiadam, bo to co ja wyczyniałem tego felernego 31 Grudnia, to zapamiętam do końca życia. Już nawet nie wspominam o zdemolowaniu mi domu przez stado dzikich małp. W każdym bądź razie obiecuję sobie, że nie piję (Aż tak strasznie) do mojej 18. Co prawda zbliża się ona wielkimi krokami, ale mimo wszystko powstrzymam się z tym chlaniem, bo ojcem jeszcze być nie chcę. A na takich... Hmm... Z braku lepszego słowa "Zgromadzeniach", bardzo łatwo się dziecka nabawić. Ech... Nigdy więcej takiego Sylwestra. W każdym bądź razie coś się we mnie tamtego dnia odblokowało. Mimo, że wytrzeźwiałem, to nie czuję takiego wstydu przed dziewczynami jak przed Nowym Rokiem. I to jest jedyny pozytyw tamtego dnia. Wchodzę w rok 2012 z pozytywnym nastawieniem w stosunku do kobiet.
A tak nawiasem, to zauważyłem, że jak na razie jedyne dziewczyny, które "Coś" we mnie widzą, to dziewczyny z... Eee... Podstawówki. Także ja dziękuję, postoję. Pedofilem jak na razie nie mam w planach zostać, więc pozwolę sobie mierzyć trochę wyżej (Hmm... Trafne słowo - "Wyżej").
W szkole jak to w szkole. Nowy semestr się zaczął, a więc nauczycielom się nudzi. A że z nudy ludzie robią różne dziwne rzeczy, to nauczyciele też nie chcą być gorsi i zasypują nas tonami kartkówek. A co leniwszy nauczyciel, to i czasem nawet klasówką strzeli. Chyba wypadałoby się w końcu zacząć interesować nauką, bo Czerwiec już za pasem (Komuś to pozytywizm się włączył ?), a fajnie by było nie wylądować z jedynką na świadectwie. No ale co ja poradzę, że mi się tak cholernie nie chcę... ?
No i na pożegnanie małe pytanko: Kiedy wam się ferie zaczynają ? Mi (niestety/stety - Niepotrzebne skreślić) już w ten Piątek. Z jednej strony spoko, ale z drugiej... Wracamy do szkoły już 30 Stycznia, a to oznacza 4 bite miesiące bez żadnego większego wolnego ;( Maju nakurwiaj.
See Ya !
Tagi:
Nobody
10.01.2012 o godz. 19:32
komentuj (1)
Trochę śmieszą mnie moje statystyki, a szczególnie rubryczka z napisem " Wpis średnio co ... ". U mnie jest to 14 dni, ale to chyba dlatego, bo ten algorytm liczy wszystkie notki od samego początku, a ja kiedyś pisałem bardzo sumiennie i prawie, że codziennie. Ba ! Zdarzało się nawet 2 razy dziennie. Teraz wypadłem z wprawy, ale może jeszcze kiedyś zacznę "normalnie" pisać. A może to już nie te lata ?
Anyway, chciałbym wam życzyć aby rok 2012 był kilkakrotnie lepszy od tego który mija (Choć ten wcale taki zły nie był, nie prawda ?). No i oczywiście, żeby spełniły się wasze wszystkie postanowienia noworoczne, a reszta ? Hmm... Reszta już zależy od nas, nie ? Więc sobie też życzę spełnień swoich obietnic, a co ma być to będzie ;)
See Ya !
PS: No nie zapomnijcie o wzajemnym szanowaniu się, bo braterstwo w tych czasach, to rzecz najważniejsza. Szanujmy się i sprawmy, by ten świat był choć ciut lepszy niż jest ;)
PS2: Słyszałem tą piosenkę miliard razy wcześniej, ale dopiero ostatnio się nią naprawdę zainteresowałem. No i kto by pomyślał, że wykonuję ją Nickelback. Wy też ją pewnie znacie i to nawet bardzo dobrze, ale mimo wszystko posłuchajcie. Kawał naprawdę świetnego Rocka ;D
Anyway, chciałbym wam życzyć aby rok 2012 był kilkakrotnie lepszy od tego który mija (Choć ten wcale taki zły nie był, nie prawda ?). No i oczywiście, żeby spełniły się wasze wszystkie postanowienia noworoczne, a reszta ? Hmm... Reszta już zależy od nas, nie ? Więc sobie też życzę spełnień swoich obietnic, a co ma być to będzie ;)
Wesołego Nowego Roku !
See Ya !
PS: No nie zapomnijcie o wzajemnym szanowaniu się, bo braterstwo w tych czasach, to rzecz najważniejsza. Szanujmy się i sprawmy, by ten świat był choć ciut lepszy niż jest ;)
PS2: Słyszałem tą piosenkę miliard razy wcześniej, ale dopiero ostatnio się nią naprawdę zainteresowałem. No i kto by pomyślał, że wykonuję ją Nickelback. Wy też ją pewnie znacie i to nawet bardzo dobrze, ale mimo wszystko posłuchajcie. Kawał naprawdę świetnego Rocka ;D
Tagi:
Nobody
Uuu... Ktoś tu ma wolne do końca tygodnia. Nie, nie jestem chory, nic mi się nie stało i jakoś żyję. Po prostu wszyscy u mnie w domu są chorzy i zostałem zatrudniony jako niańka dla mojej siostry. Nie narzekam i tak mam już dosyć szkoły... Jakoś tak od Września już mi się nie chcę do niej chodzić. A że koniec semestru za pasem, to i tym bardziej nie widzę powodu, aby jakoś ze szczególnym entuzjazmem lecieć do tego ośrodka... Ekhem... Ekhem... Oświaty.
Anyway, Siedzę w domu i nic nie robię. Niby w porządku, ale po powiedzmy 5 godzinach takiego patrzenia się w telewizor lub komputer człowiek ma mimo wszystko... Hmm... Dosyć tego opierdzielania się. Dziwię się sam sobie, bo przecież ja jestem z natury obrzydliwie leniwy, a tutaj naglę nudzi mnie nudzenie się. Świat jest pełny niespodzianek a największą z nich jesteśmy my sami.
Jeśli chodzi o miłość/przyjaźń, to po raz kolejny odpuszczam (miłości), by po raz kolejny zapewne dać się złapać w jej śliskie ręce. Zbyt wiele razy przez to cierpiałem i zbyt wiele razy będę cierpiał. I albo do tego przywyknę, albo pewnego dnia naprawdę oszaleje. Jeśli chodzi o przyjaźń, to sam już nie wiem jak to z nią jest. Raz jest dobrze, drugiego dnia już źle. Może to jest "zaleta" kobiet, że nigdy nie pozostają takie same. Każdego dnia są inne, bardziej/mniej otwarte, weselsze/smutniejsze, mające ochotę z kimś pogadać/nie mające ochoty z nikim gadać. Problem w tym, że zamykają się na mnie zazwyczaj wtedy kiedy mam problemy. Ale nie winie ich. Być może to moja wina. Ukrywam swoje problemy i udaję, że wszystko jest w porządku podczas kiedy nie wytrzymuję sam na sam ze swoimi myślami. Stwierdzam "Nie no spoko, wszystko jest w porządku", kiedy tak naprawdę nie jest. Nikt przecież nie jest jasnowidzem i nie będzie ze mnie na siłę wyciągał tego, czego najwyraźniej nie chcę powiedzieć. Gorzej, że nikt nawet nie próbuję...
Okej, co do poprzedniej notki, to chciałbym wam podziękować za komentarze. To wiele dla mnie znaczy - serio. Fajnie widzieć, że ktoś zatrzymuję się choćby na chwile, by przeczytać to, czego nie mogę wykrzyczeć i na dodatek próbuję mnie wesprzeć. Dziękuję ;)
See Ya !
Anyway, Siedzę w domu i nic nie robię. Niby w porządku, ale po powiedzmy 5 godzinach takiego patrzenia się w telewizor lub komputer człowiek ma mimo wszystko... Hmm... Dosyć tego opierdzielania się. Dziwię się sam sobie, bo przecież ja jestem z natury obrzydliwie leniwy, a tutaj naglę nudzi mnie nudzenie się. Świat jest pełny niespodzianek a największą z nich jesteśmy my sami.
Jeśli chodzi o miłość/przyjaźń, to po raz kolejny odpuszczam (miłości), by po raz kolejny zapewne dać się złapać w jej śliskie ręce. Zbyt wiele razy przez to cierpiałem i zbyt wiele razy będę cierpiał. I albo do tego przywyknę, albo pewnego dnia naprawdę oszaleje. Jeśli chodzi o przyjaźń, to sam już nie wiem jak to z nią jest. Raz jest dobrze, drugiego dnia już źle. Może to jest "zaleta" kobiet, że nigdy nie pozostają takie same. Każdego dnia są inne, bardziej/mniej otwarte, weselsze/smutniejsze, mające ochotę z kimś pogadać/nie mające ochoty z nikim gadać. Problem w tym, że zamykają się na mnie zazwyczaj wtedy kiedy mam problemy. Ale nie winie ich. Być może to moja wina. Ukrywam swoje problemy i udaję, że wszystko jest w porządku podczas kiedy nie wytrzymuję sam na sam ze swoimi myślami. Stwierdzam "Nie no spoko, wszystko jest w porządku", kiedy tak naprawdę nie jest. Nikt przecież nie jest jasnowidzem i nie będzie ze mnie na siłę wyciągał tego, czego najwyraźniej nie chcę powiedzieć. Gorzej, że nikt nawet nie próbuję...
Okej, co do poprzedniej notki, to chciałbym wam podziękować za komentarze. To wiele dla mnie znaczy - serio. Fajnie widzieć, że ktoś zatrzymuję się choćby na chwile, by przeczytać to, czego nie mogę wykrzyczeć i na dodatek próbuję mnie wesprzeć. Dziękuję ;)
See Ya !
Tagi:
Nobody
... You never stay the same !
Czasami nie mam już na nic siły... Wysiadam psychicznie i nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Potrzebuję pomocy, która nigdy nie nadejdzie, bo... Nie da się pomóc osobie, która sama nie wie gdzie i w czym tkwi jej problem. Przecież wcale nie mam takiego złego tego życia. Właściwie to mam wszystko co do szczęścia mi potrzebne... Ale...
No właśnie, zanim dojdę do sedna, to proszę odpowiedzcie mi na jedno pytanie: Jak to jest być na pierwszym miejscu w czymkolwiek ?
Myślę, że chciałbym to wiedzieć, bo odkąd tylko moja pamięć sięga zawsze był ktoś większy, mądrzejszy, inteligentniejszy, szybszy, odważniejszy, bardziej otwarty i ogólnie dużo lepszy ode mnie. Nie ważne czy to w nauce czy w życiu. Uczyłem się (I uczę się) średnio, więc pełno było ludzi mądrzejszych ode mnie. Nigdy nie byłem dobry w sporcie, ale nie narzekam, bo na tym akurat w ogóle mi nie zależy. No i w końcu, nie jestem zbyt dobry w stosunkach damsko - męskich. Chociaż... Może i jestem, ale tylko do pewnego stopnia. Pisałem o tym kiedyś, ale chyba muszę zrobić to znowu - wiecznie jestem przyjacielem, dobrym kolegą i doradcą. Nigdy nie wychodzę poza tą ściśle ustaloną linię przyjaźni. Nie, że bym nie chciał czy, że nie umiem. Po prostu... Każda dziewczyna, która zrozumie, że nie chcę już być tylko przyjacielem odpycha mnie. Zraża do siebie celowo. I za każdym razem kiedy moje przyjaciółki znajdą sobie kogoś lepszego ode mnie, to... No wybacz Paweł, ale wiesz jak to jest. W miłości nie ma miejsca na przyjaźń, a jeśli ci to nie pasuję, to jak zerwiemy ze sobą, to zapewne przyjdę wypłakać ci się w rękaw. I nie ironizuję teraz, nie mam nic przeciwko takiemu wypłakiwaniu się. Lubię ich słuchać, lubię angażować się w ich problemy, bo na tym polega przyjaźń i za to ją cenie, tylko, że... Chciałbym żeby czasem to ktoś mną się zainteresował. Głupie "Hejka, co tam ?" raz na tydzień potrafi człowieka podbudować. Tymczasem ja... Nie wiem, może po prostu sobie to wymyślam, ale... Ja jestem gdzieś z tyłu. Zawsze tak było zawsze tak będzie. Nikt się sam z siebie nie zainteresuję czy ja tam jeszcze żyję. Więc często dopadają mnie myśli... No nawet nie często, bo ostatnio wręcz codziennie i w każdym momencie mojej... Hmm... "Samotności"... Nachodzą mnie myśli, w których zastanawiam się i kłócę sam ze sobą - Jakby to było gdybym nagle zniknął, umarł czy wyparował. Jak wiele z moich przyjaciół zainteresowałoby się tym na tyle, by nie zapomnieć o tym po pół roku, kiedy moje istnienie stałoby się po prostu przeszłością. A jak wiadomo co było, to minęło i nigdy nie wróci. Zapewne znaleźli by lepszych ode mnie. Jest ich pełno w świecie. Lepszych, mądrzejszych, nie takich jak nieudacznik, który sam sobie rzuca kłody pod nogi. I może i się nad sobą użalam, ale nie umiem już inaczej. Nikt nie słucha, nikt nie krzyczy... Więc ile warte jest istnienie takiego Nobody'iego ? Ile ono jest warte, skoro od zawsze byli i będą lepsi ode mnie. I tutaj nie chodzi o to, że ja mam jakąś manie niższości i za wszelką cenę chciałbym w czymś być najlepszym... Niee... Chodzi mi raczej o przenośne znaczenie tego wszystkiego. Ja czasem po prostu chciałbym być w czymś doceniony... Zauważony w końcu jako chłopak nie jako przyjaciel. Czasem mam po prostu dosyć rad w stylu: "Spokojnie wszystko będzie dobrze, znajdziesz sobie dziewczynę, która będzie na ciebie zasługiwała, po prostu jeszcze poczekaj". Ile mam jeszcze czekać ? Jak długo mam wariować sam ze sobą ? I czy naprawdę warto jest czekać na coś, co może wcale nie nadejść. I tak, tak, wiem co chcecie powiedzieć - że na prawdziwą miłość można czekać całymi latami i gwarantujecie, że mi się to opłaci. A co jeśli już będzie za późno ?
Siedzę wieczorami w domu i przestaję myśleć racjonalnie. Nie myślę o tym co mam, o tym czego nie mam. W Lato dobijają mnie samotne zachody słońca; w Zimę dobijają mnie samotnie spędzane noce. Kocham gapić się w gwiazdy. To nie męskie ? Trudno, jakoś przeżyję. Kocham się w nie patrzeć, ale... Nigdy nie było przy mnie nikogo z kim mógłbym się podzielić moimi uczuciami kiedy widzę miliardy malutkich światełek na ciemnym niebie...
A może tu nie chodzi wcale o to, że to wina dziewczyn, że nie widzą we mnie nikogo poza przyjacielem ? Może wina leży po mojej stronie. Może to ja nie potrafię dopuścić ich do mojego serca. Może po prostu biorę wszystko za bardzo na serio. Każdą najdrobniejszą rysę w naszej znajomości biorę za bardzo do siebie. Przejmuję się każdym głupim szczegółem, każdym najdrobniejszym słówkiem. I wtedy je odtrącam... Nie potrafiąc zaakceptować tego, że może one i chciałby czegoś więcej, ale ja na to nie pozwalam ?
Nie wiem, nie potrafię sam sobie wytłumaczyć czemu dziewczyna z którą świetnie się dogaduję kupę czasu po zauważeniu, że przyjaźń mi nie wystarcza kopię mnie w dupę i praktycznie zrywa kontakt.
Minął rok, odkąd zacząłem układać swoje postanowienia noworoczne. Pamiętam je dokładnie. Każdy najdrobniejszy punkt mojego "planu". Chyba nie udało mi się go spełnić... Chociaż oczywiście nie mogę odmówić rokowi 2011 tego, że był lepszy od 2010; nie dużo, ale jednak.
Mimo wszystko ten rok nauczył mnie tego, że czasem lepiej zamknąć się w sobie. Nie ufać ludziom, bo oni nie są tego warci. Nie potrafią tego docenić. Rok ten pokazał mi także, że przyjaźń nic nie znaczy. Jest tak samo ulotna jak miłość. Wystarczy obok przyjaciela postawić innych, nowych, lepszych ode mnie, aby ten zapomniał o wszystkich chwilach spędzonych razem - szczęśliwych i nieszczęśliwych. To nie ma znaczenia. To tylko wspomnienia. Jeszcze bardziej ulotne niż uczucia. "Znaczysz dla mnie taaaaak wiele", to tylko puste słowa. Nic nie znaczą. Może nigdy nie znaczyły ale ja nie mogłem tego dostrzec... ? Nie wiem... Mam zbyt dużo pytań, a zbyt mało odpowiedzi. Chciałbym po prostu, żeby ktoś kiedyś chwycił mnie za rękę i poprowadził przez życie. To niemożliwe, wiem, ale cóż poradzę, że sam przez nie raczej nie przejdę...
I tym sposobem kończę notkę, nad którą pracowałem od dawna. Może nie konkretnie tutaj, ale kształtowała mi się ona w głowie już wiele tygodni. Po napisaniu jej czuję się nieco lepiej, ale to chyba jeszcze nie wszystko... Zostawiła ona po sobie więcej pytań niż byłbym sobie tego życzyć. W każdym bądź razie cieszę się, że tu wróciłem. Przynajmniej coś po mnie zostanie, kiedy już do końca mnie popierdoli...
See Ya !
Uwaga: Osoby znające mnie osobiście upraszane są o nieczytanie tej notki.
Tak, wiem, że i tak ją przeczytacie, więc chociaż proszę was o nie obrażanie się, nie fochanie i nie robienie mi wyrzutów z powodu tejże notki.
Czasami nie mam już na nic siły... Wysiadam psychicznie i nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Potrzebuję pomocy, która nigdy nie nadejdzie, bo... Nie da się pomóc osobie, która sama nie wie gdzie i w czym tkwi jej problem. Przecież wcale nie mam takiego złego tego życia. Właściwie to mam wszystko co do szczęścia mi potrzebne... Ale...
No właśnie, zanim dojdę do sedna, to proszę odpowiedzcie mi na jedno pytanie: Jak to jest być na pierwszym miejscu w czymkolwiek ?
Myślę, że chciałbym to wiedzieć, bo odkąd tylko moja pamięć sięga zawsze był ktoś większy, mądrzejszy, inteligentniejszy, szybszy, odważniejszy, bardziej otwarty i ogólnie dużo lepszy ode mnie. Nie ważne czy to w nauce czy w życiu. Uczyłem się (I uczę się) średnio, więc pełno było ludzi mądrzejszych ode mnie. Nigdy nie byłem dobry w sporcie, ale nie narzekam, bo na tym akurat w ogóle mi nie zależy. No i w końcu, nie jestem zbyt dobry w stosunkach damsko - męskich. Chociaż... Może i jestem, ale tylko do pewnego stopnia. Pisałem o tym kiedyś, ale chyba muszę zrobić to znowu - wiecznie jestem przyjacielem, dobrym kolegą i doradcą. Nigdy nie wychodzę poza tą ściśle ustaloną linię przyjaźni. Nie, że bym nie chciał czy, że nie umiem. Po prostu... Każda dziewczyna, która zrozumie, że nie chcę już być tylko przyjacielem odpycha mnie. Zraża do siebie celowo. I za każdym razem kiedy moje przyjaciółki znajdą sobie kogoś lepszego ode mnie, to... No wybacz Paweł, ale wiesz jak to jest. W miłości nie ma miejsca na przyjaźń, a jeśli ci to nie pasuję, to jak zerwiemy ze sobą, to zapewne przyjdę wypłakać ci się w rękaw. I nie ironizuję teraz, nie mam nic przeciwko takiemu wypłakiwaniu się. Lubię ich słuchać, lubię angażować się w ich problemy, bo na tym polega przyjaźń i za to ją cenie, tylko, że... Chciałbym żeby czasem to ktoś mną się zainteresował. Głupie "Hejka, co tam ?" raz na tydzień potrafi człowieka podbudować. Tymczasem ja... Nie wiem, może po prostu sobie to wymyślam, ale... Ja jestem gdzieś z tyłu. Zawsze tak było zawsze tak będzie. Nikt się sam z siebie nie zainteresuję czy ja tam jeszcze żyję. Więc często dopadają mnie myśli... No nawet nie często, bo ostatnio wręcz codziennie i w każdym momencie mojej... Hmm... "Samotności"... Nachodzą mnie myśli, w których zastanawiam się i kłócę sam ze sobą - Jakby to było gdybym nagle zniknął, umarł czy wyparował. Jak wiele z moich przyjaciół zainteresowałoby się tym na tyle, by nie zapomnieć o tym po pół roku, kiedy moje istnienie stałoby się po prostu przeszłością. A jak wiadomo co było, to minęło i nigdy nie wróci. Zapewne znaleźli by lepszych ode mnie. Jest ich pełno w świecie. Lepszych, mądrzejszych, nie takich jak nieudacznik, który sam sobie rzuca kłody pod nogi. I może i się nad sobą użalam, ale nie umiem już inaczej. Nikt nie słucha, nikt nie krzyczy... Więc ile warte jest istnienie takiego Nobody'iego ? Ile ono jest warte, skoro od zawsze byli i będą lepsi ode mnie. I tutaj nie chodzi o to, że ja mam jakąś manie niższości i za wszelką cenę chciałbym w czymś być najlepszym... Niee... Chodzi mi raczej o przenośne znaczenie tego wszystkiego. Ja czasem po prostu chciałbym być w czymś doceniony... Zauważony w końcu jako chłopak nie jako przyjaciel. Czasem mam po prostu dosyć rad w stylu: "Spokojnie wszystko będzie dobrze, znajdziesz sobie dziewczynę, która będzie na ciebie zasługiwała, po prostu jeszcze poczekaj". Ile mam jeszcze czekać ? Jak długo mam wariować sam ze sobą ? I czy naprawdę warto jest czekać na coś, co może wcale nie nadejść. I tak, tak, wiem co chcecie powiedzieć - że na prawdziwą miłość można czekać całymi latami i gwarantujecie, że mi się to opłaci. A co jeśli już będzie za późno ?
Siedzę wieczorami w domu i przestaję myśleć racjonalnie. Nie myślę o tym co mam, o tym czego nie mam. W Lato dobijają mnie samotne zachody słońca; w Zimę dobijają mnie samotnie spędzane noce. Kocham gapić się w gwiazdy. To nie męskie ? Trudno, jakoś przeżyję. Kocham się w nie patrzeć, ale... Nigdy nie było przy mnie nikogo z kim mógłbym się podzielić moimi uczuciami kiedy widzę miliardy malutkich światełek na ciemnym niebie...
A może tu nie chodzi wcale o to, że to wina dziewczyn, że nie widzą we mnie nikogo poza przyjacielem ? Może wina leży po mojej stronie. Może to ja nie potrafię dopuścić ich do mojego serca. Może po prostu biorę wszystko za bardzo na serio. Każdą najdrobniejszą rysę w naszej znajomości biorę za bardzo do siebie. Przejmuję się każdym głupim szczegółem, każdym najdrobniejszym słówkiem. I wtedy je odtrącam... Nie potrafiąc zaakceptować tego, że może one i chciałby czegoś więcej, ale ja na to nie pozwalam ?
Nie wiem, nie potrafię sam sobie wytłumaczyć czemu dziewczyna z którą świetnie się dogaduję kupę czasu po zauważeniu, że przyjaźń mi nie wystarcza kopię mnie w dupę i praktycznie zrywa kontakt.
Minął rok, odkąd zacząłem układać swoje postanowienia noworoczne. Pamiętam je dokładnie. Każdy najdrobniejszy punkt mojego "planu". Chyba nie udało mi się go spełnić... Chociaż oczywiście nie mogę odmówić rokowi 2011 tego, że był lepszy od 2010; nie dużo, ale jednak.
Mimo wszystko ten rok nauczył mnie tego, że czasem lepiej zamknąć się w sobie. Nie ufać ludziom, bo oni nie są tego warci. Nie potrafią tego docenić. Rok ten pokazał mi także, że przyjaźń nic nie znaczy. Jest tak samo ulotna jak miłość. Wystarczy obok przyjaciela postawić innych, nowych, lepszych ode mnie, aby ten zapomniał o wszystkich chwilach spędzonych razem - szczęśliwych i nieszczęśliwych. To nie ma znaczenia. To tylko wspomnienia. Jeszcze bardziej ulotne niż uczucia. "Znaczysz dla mnie taaaaak wiele", to tylko puste słowa. Nic nie znaczą. Może nigdy nie znaczyły ale ja nie mogłem tego dostrzec... ? Nie wiem... Mam zbyt dużo pytań, a zbyt mało odpowiedzi. Chciałbym po prostu, żeby ktoś kiedyś chwycił mnie za rękę i poprowadził przez życie. To niemożliwe, wiem, ale cóż poradzę, że sam przez nie raczej nie przejdę...
Lie To Me Once Again ...
I tym sposobem kończę notkę, nad którą pracowałem od dawna. Może nie konkretnie tutaj, ale kształtowała mi się ona w głowie już wiele tygodni. Po napisaniu jej czuję się nieco lepiej, ale to chyba jeszcze nie wszystko... Zostawiła ona po sobie więcej pytań niż byłbym sobie tego życzyć. W każdym bądź razie cieszę się, że tu wróciłem. Przynajmniej coś po mnie zostanie, kiedy już do końca mnie popierdoli...
See Ya !
Tagi:
Nobody
Chyba zamierzam tu wrócić. Chyba na pewno skoro tu piszę od tak dawna. Od wielu, wielu, wieeeelu tygodni. Czemu ? Nie wiem. Może po prostu dlatego, że się stęskniłem za pisaniem tych bzdur, z których rok po roku się śmieję. Wiem, że już to pisałem, ale napiszę jeszcze raz - to rozluźnia, pozwala rozładować napięcie, które towarzyszy mi już od dawien dawna i w żaden sposób nie mogę sobie z nim samemu poradzić. Czasem po prostu warto pisać cokolwiek. Nie ważne czy to ma sens czy nie ma. Nie ważne czy jest to napisane poprawnie czy nie. Czy logicznie czy też wręcz przeciwnie. Czasem warto po prostu posłuchać naszego głuchego serca i pisać po prostu to, co nam ono podyktuję. A właśnie teraz dyktuję mi, że jest zbyt wiele spraw do omówienia i zbyt mało czasu, by to wszystko z siebie... Hmmm... Z braku lepszego słowa - wylać. Myślę, że wrócę tu i myślę, że w końcu napiszę notkę, która będzie szczera. Taka, która pozwoli mi zatracić się w tym co piszę...
Ale zanim to nastąpi chciałbym was wszystkich (ponownie) powitać po tejże jakże długiej nieobecności. Być może nikogo to nie obchodzi i być może nikt nie zamierza tego czytać, ale być może ja wiem, że być może mi to pomoże zebrać myśli i w końcu stanąć na nogi raz na zawsze.
Więc na zakończenie tego powitania pożegnam się już, ale obiecuję sam sobie, że wkrótce tu wrócę, tylko najpierw muszę być pewny tego co chcę aby zostało tutaj uwiecznione jako ocean moich złych i jakże "chorych" emocji i myśli...
See Ya !
Ale zanim to nastąpi chciałbym was wszystkich (ponownie) powitać po tejże jakże długiej nieobecności. Być może nikogo to nie obchodzi i być może nikt nie zamierza tego czytać, ale być może ja wiem, że być może mi to pomoże zebrać myśli i w końcu stanąć na nogi raz na zawsze.
Więc na zakończenie tego powitania pożegnam się już, ale obiecuję sam sobie, że wkrótce tu wrócę, tylko najpierw muszę być pewny tego co chcę aby zostało tutaj uwiecznione jako ocean moich złych i jakże "chorych" emocji i myśli...
See Ya !
Tagi:
Nobody
Chciałbym tylko nadmienić, iż opierdalam się cały weekend.
Dziękuję za uwagę ;)
See Ya !
Tagi:
Nobody
Hmm... PKS'a dzisiaj nie miałem do szkoły, więc zostałem w domu. Mnie to tam pasuje. Tak się zastanawiam gdzie są te wakacje. Myślę i myślę - i myślę, że nie wiem. Przecież wczoraj był Czerwiec a tutaj mamy już 5 Wrzesień. Ale że jak to ?
Ech... Nie mam weny ;)
See Ya !
Ech... Nie mam weny ;)
See Ya !
Tagi:
Nobody
Wpis z serii: Co wkurza Nobody'ego.
Zastanawiam się co jest miarą "prawdziwego" metala. Tzn. ostatnio zauważyłem tendencje "tru" metalowców do jechania każdej muzyki (Metalowej), która nie pochodzi z prehistorii i zamierzchłych lat "tru" Metallicy (zamierzchłych, bo jak wiadomo, "tru" wierzą, że Metalika się "sprzedała" po Kill'em All). Rozumiem, że nowy Metal, to nie Metal. Tak zdecydowanie zgadam się z "tru", bo przecież taki Behemoth gra Folk Hip-Hop, a taki Motorhead gra Disco-Polo. No zdecydowanie. Wiadoma sprawa. Wszystkie nowe (czyli nie "tru") zespoły to pedały, cioty i ciecie. No i jak tu się nie zgodzić z takimi tolerancyjnymi istotami jakimi są "tru".
A tak na serio, to cholera nawet nie wiecie jak mnie wkurwia, jak ktoś mi mówi, że coś czego słucham jest do bani, bo jest nowe. Tak jest nowe. Więc jak słuchać metalu to tylko tego starego ? Pieprze ten biznes, bo ten "stary" mnie nie kręci. Za chuja nie będę tego słuchał. Słucham tego co lubię i pierdole słuchać muzyki pod publikę tak jak te wszystkie zajarane 12-nasto latki, które słuchają Rycha Peji (czy jak to się tam piszę), bo tego słuchają wszyscy wokół, więc trzeba być cool i też tego słuchać. Jeśli spodoba mi Porn Metal (Tak, istnieje coś takiego jak Porn Metal), to będę słuchał pieprzonego Porn Metalu i żaden pieprzony "tru" nie będzie mi się wpierdalał z buciorami i mówił, że to jest blee, bo nie jest "tru". Oczywiście nie zamierzam słuchać Porn Metalu, bo akurat to jest lekkie przegięcie, ale jeśli ktoś to lubi, to proszę bardzo.
I to nie jest tak, że mam coś przeciw tym staroszkolnym zespołom. Wręcz przeciwnie, bo sam ich słucham. I choć nie jara mnie Kill'em All, to już te starsze krążki Motorhead'a bardzo lubię i często ich słucham. Ale nie mam też nic przeciw tym nowym zespołom, bo cholera świat idzie naprzód i ileż można jarać się latami, które już dawno minęły i nie wrócą. Bo jeśli ktoś sądzi, że ta, udręczona już w dzisiejszej notce, Metalika nagra jakiś fajny album, to raczej powinien przestać się okłamywać, bo oni nie wrócą już do czasów sprzed tysiąca lat. I nie wiem czy to sprawa ich poglądów czy tez ich portfeli, ale jednak nie wrócą, choćby wszyscy ich fani zaczęli robić salta do tyłu na ich koncertach.
Tak więc ja tam pieprze te całe "tru" i słucham tego czego lubię, a że akurat większość moich ulubionych bandów pochodzi z tej ery, to bardzo mi przykro, ale żadnemu "tru" nic do tego.
Dziękuję za uwagę, dobranoc.
See Ya !
PS: Przepraszam za ewentualne błędy i za ogólne trucie dupy, ale musiałem to napisać, bo męczy mnie już ten temat od kilku ładnych miesięcy.
PS2: Jeśli nie zgadzasz się z moją opinią, to dokop mi w komentarzu.
PS3: Nie no żartowałem, żadnego PS3 nie będzie, bo idę spać. Dobranoc.
Zastanawiam się co jest miarą "prawdziwego" metala. Tzn. ostatnio zauważyłem tendencje "tru" metalowców do jechania każdej muzyki (Metalowej), która nie pochodzi z prehistorii i zamierzchłych lat "tru" Metallicy (zamierzchłych, bo jak wiadomo, "tru" wierzą, że Metalika się "sprzedała" po Kill'em All). Rozumiem, że nowy Metal, to nie Metal. Tak zdecydowanie zgadam się z "tru", bo przecież taki Behemoth gra Folk Hip-Hop, a taki Motorhead gra Disco-Polo. No zdecydowanie. Wiadoma sprawa. Wszystkie nowe (czyli nie "tru") zespoły to pedały, cioty i ciecie. No i jak tu się nie zgodzić z takimi tolerancyjnymi istotami jakimi są "tru".
A tak na serio, to cholera nawet nie wiecie jak mnie wkurwia, jak ktoś mi mówi, że coś czego słucham jest do bani, bo jest nowe. Tak jest nowe. Więc jak słuchać metalu to tylko tego starego ? Pieprze ten biznes, bo ten "stary" mnie nie kręci. Za chuja nie będę tego słuchał. Słucham tego co lubię i pierdole słuchać muzyki pod publikę tak jak te wszystkie zajarane 12-nasto latki, które słuchają Rycha Peji (czy jak to się tam piszę), bo tego słuchają wszyscy wokół, więc trzeba być cool i też tego słuchać. Jeśli spodoba mi Porn Metal (Tak, istnieje coś takiego jak Porn Metal), to będę słuchał pieprzonego Porn Metalu i żaden pieprzony "tru" nie będzie mi się wpierdalał z buciorami i mówił, że to jest blee, bo nie jest "tru". Oczywiście nie zamierzam słuchać Porn Metalu, bo akurat to jest lekkie przegięcie, ale jeśli ktoś to lubi, to proszę bardzo.
I to nie jest tak, że mam coś przeciw tym staroszkolnym zespołom. Wręcz przeciwnie, bo sam ich słucham. I choć nie jara mnie Kill'em All, to już te starsze krążki Motorhead'a bardzo lubię i często ich słucham. Ale nie mam też nic przeciw tym nowym zespołom, bo cholera świat idzie naprzód i ileż można jarać się latami, które już dawno minęły i nie wrócą. Bo jeśli ktoś sądzi, że ta, udręczona już w dzisiejszej notce, Metalika nagra jakiś fajny album, to raczej powinien przestać się okłamywać, bo oni nie wrócą już do czasów sprzed tysiąca lat. I nie wiem czy to sprawa ich poglądów czy tez ich portfeli, ale jednak nie wrócą, choćby wszyscy ich fani zaczęli robić salta do tyłu na ich koncertach.
Tak więc ja tam pieprze te całe "tru" i słucham tego czego lubię, a że akurat większość moich ulubionych bandów pochodzi z tej ery, to bardzo mi przykro, ale żadnemu "tru" nic do tego.
Dziękuję za uwagę, dobranoc.
See Ya !
PS: Przepraszam za ewentualne błędy i za ogólne trucie dupy, ale musiałem to napisać, bo męczy mnie już ten temat od kilku ładnych miesięcy.
PS2: Jeśli nie zgadzasz się z moją opinią, to dokop mi w komentarzu.
PS3: Nie no żartowałem, żadnego PS3 nie będzie, bo idę spać. Dobranoc.
Tagi:
Nobody
Uuu... Głowa mnie boli. Ale to nic. Jedziemy dalej.
Hmm... Nie było mnie tutaj już z miesiąc. Nie było mnie tutaj dlatego, że nie mam o czym pisać. Nie było mnie tutaj, bo nie chcę mi się pisać. Nie było mnie tutaj, bo za 3 dni idę do szkoły. Nie było mnie tutaj, bo niedługo czeka mnie bardzo ciekawy rok szkolny. Podobno najgorszy. Aj tam, chłopie czym ty się przejmujesz ? Nie wiem właśnie. Szkoła to tylko szkoła. I zawsze była tylko szkołą. Nieee... Nie zawsze... W gimnazjum była także miejscem spotkań, wybitnych spotkań z moimi jeszcze bardziej... Ekhem... Ekhem... "wybitnymi" kolegami. W ogóle gimnazjum było wybitne (Tym razem w dobrym tego słowa znaczeniu)... Ale nie o tym chcę pisać. O tym pisałem już wielokrotnie. Chcę raczej napisać, że niechęć do szkoły jest wprost proporcjonalna do ilości moich myśli o ludziach, których tam spotkam. God Damn It - Nie chcę ich spotkać. God Damn It - Nie mam nic do nich, ale God Damn It - Nigdy, ale to NIGDY do nich nie przywyknę. Nie pasuję tam... Oni mi nie pasują... Sam sobie tam nie pasuję... Ta szkoła mi tam nie pasuje i, w końcu, ta klasa mi tam nie pasuje. Chociaż... Jak tak patrzę na wpisy tych geniuszy z klasy niżej (Też informatycznej), to dziękuję bogu za tę moją klasę. Gdybym był w tamtej klasie, to w tym momencie zapewne leciałbym z mostu, a nie pisał tutaj. Mimo wszystko - z całego serca NIE tęsknie za szkoła, ale z całego serca tęsknie za wakacjami, mimo, iż one się jeszcze nie skończyły. Czerwcu nadchodź !
Trivium wydało nową płytę. W końcu jakiś MetalCore'owy krążek. W ciągu tych wakacji sam Metal sobie odpuściłem na rzecz Rock'a, co też zresztą wam pokazywałem wrzucając kawałki Rockowe właśnie. Trivium "naprostowało" mój gust muzyczny (przynajmniej na jakiś czas) ponownie na MetalCore, więc jeśli nie lubicie takiej muzyki, to radzę nie słuchać pierwszego utworu pod tą notką. Radziłbym przesłuchać sobie drugi kawałek, bo jest najlżejszą piosenką na tym krążku. Krótko mówiąc (jak dla mnie) - Ten album wymiata.
Ja pierdziele, nie mam o czym pisać i truję wam tyłek takimi głupotami. Wybaczcie ;)
See Ya !
Lepiej odstawać od społeczeństwa, niż być fajnym wraz z nim, tym samym zatracając siebie ...
Hmm... Nie było mnie tutaj już z miesiąc. Nie było mnie tutaj dlatego, że nie mam o czym pisać. Nie było mnie tutaj, bo nie chcę mi się pisać. Nie było mnie tutaj, bo za 3 dni idę do szkoły. Nie było mnie tutaj, bo niedługo czeka mnie bardzo ciekawy rok szkolny. Podobno najgorszy. Aj tam, chłopie czym ty się przejmujesz ? Nie wiem właśnie. Szkoła to tylko szkoła. I zawsze była tylko szkołą. Nieee... Nie zawsze... W gimnazjum była także miejscem spotkań, wybitnych spotkań z moimi jeszcze bardziej... Ekhem... Ekhem... "wybitnymi" kolegami. W ogóle gimnazjum było wybitne (Tym razem w dobrym tego słowa znaczeniu)... Ale nie o tym chcę pisać. O tym pisałem już wielokrotnie. Chcę raczej napisać, że niechęć do szkoły jest wprost proporcjonalna do ilości moich myśli o ludziach, których tam spotkam. God Damn It - Nie chcę ich spotkać. God Damn It - Nie mam nic do nich, ale God Damn It - Nigdy, ale to NIGDY do nich nie przywyknę. Nie pasuję tam... Oni mi nie pasują... Sam sobie tam nie pasuję... Ta szkoła mi tam nie pasuje i, w końcu, ta klasa mi tam nie pasuje. Chociaż... Jak tak patrzę na wpisy tych geniuszy z klasy niżej (Też informatycznej), to dziękuję bogu za tę moją klasę. Gdybym był w tamtej klasie, to w tym momencie zapewne leciałbym z mostu, a nie pisał tutaj. Mimo wszystko - z całego serca NIE tęsknie za szkoła, ale z całego serca tęsknie za wakacjami, mimo, iż one się jeszcze nie skończyły. Czerwcu nadchodź !
Trivium wydało nową płytę. W końcu jakiś MetalCore'owy krążek. W ciągu tych wakacji sam Metal sobie odpuściłem na rzecz Rock'a, co też zresztą wam pokazywałem wrzucając kawałki Rockowe właśnie. Trivium "naprostowało" mój gust muzyczny (przynajmniej na jakiś czas) ponownie na MetalCore, więc jeśli nie lubicie takiej muzyki, to radzę nie słuchać pierwszego utworu pod tą notką. Radziłbym przesłuchać sobie drugi kawałek, bo jest najlżejszą piosenką na tym krążku. Krótko mówiąc (jak dla mnie) - Ten album wymiata.
Ja pierdziele, nie mam o czym pisać i truję wam tyłek takimi głupotami. Wybaczcie ;)
See Ya !
Lepiej odstawać od społeczeństwa, niż być fajnym wraz z nim, tym samym zatracając siebie ...
Tagi:
Nobody
Potteromanii część następna. Po przeczytaniu Komnaty Tajemnic (Zacząłem od Czary by wrócić do Kamienia i Komnaty, tak, wiem, że to nielogiczne ;D) wyruszyłem do biblioteki by zdobyć Więźnia Azkabanu i (Jako że Czarę zaliczyłem) Zakon Feniksa i po wypożyczeniu tych książek zamurowało mnie. Po pierwsze Więzień Azkabanu wygląda IDENTYCZNIE jak wtedy kiedy ja wypożyczałem go w Podstawówce. Nic się nie zmienił. I doskonale pamiętam, że to ta sama książka, którą ja czytałem. Pamiętam tą podniszczoną przednią okładkę i brak strony 17 i 18.
Druga sprawa dotyczy Zakonu. Zobaczyłem datę kiedy książka ta została do tej Biblioteki wprowadzona (Dokładnie 16.X.2007.) i... Nie została jeszcze ani razu otworzona (!). Jest nowiutka. Niezniszczona, niepomalowana nieruszona wręcz. Strony są jeszcze... Hmm... Twarde (?). Wiecie o co mi chodzi ? Jak kupuję się książkę, to strony przerzuca się jakoś tak ciężko. Bardzo lubię to uczucie ale nie spodziewałem się odczuć tego po książce, która ma już prawie 4 lata i na dodatek jest własnością biblioteki. Wniosek ? Dzieciaki już nic nie czytają ? A może po prostu Potter odszedł do lamusa i wolą czytać Zmierzch ? A może po prostu Zakon odstrasza wielkością ? No wiecie, jednak 1000 stron to dla przeciętnego 10-sięcio czy 12-nasto latka ooogrooomna ilość ? A mnie się wydaję, że nie. Kiedy ja miałem 10 lat to przeczytałem tą książkę niejednokrotnie. I powiem więcej - dziękowałem pani Rowling za to, że jest ich tak dużo, bo w końcu mogłem się "naczytać". Księcia Półkrwi połknąłem od razu. Ba ! Nawet go kupiłem (Zresztą Insygnia Śmierci też). Więc co jest do cholery z tymi dzieciakami teraz ? Czemu telewizja zastąpiła książki ? Do jasnej ciasnej ja też miałem i telewizor i komputer a mimo wszystko wolałem rzucić to dla dobrej książki. Wolałem użyć wyobraźni niż ogłupiać się tą telewizyjna papką. Zresztą teraz też tak jest. Od 3 dni wieczorami wcale nie używam komputera, bo... Czytam. I co czytam ? Pottera. To się cholera nazywa magia. Nic innego na tym świecie nie potrafi tak bardzo bawić się naszymi uczuciami jak książki. Ach i jeszcze jedno; Teraz wszyscy mają bzika na punkcie iPodów czy iPadów, które mają wysłać książki do lamusa za pośrednictwem E-Booków. Mówcie co chcecie, ale żaden pieprzony E-Book nie zastąpi tego uczucia, kiedy wygodnie wyciągniesz się w fotelu z dobrą, jeszcze pachnącą świeżością, książką. E-Bookom mówię nie !
A tak z innej paki, to... Myszka mi się zepsuła ;O.
Po 4 latach intensywnego jej użytkowania, dwa dni temu po prostu odmówiła mi posłuszeństwa. Sądząc po wyglądzie obwodów wewnątrz po prostu się... spaliła. Wcale jej się nie dziwie. No cóż, na razie pożyczyłem sobie inną, ale już wiem, że na urodziny muszę sobie sprawić porządną myszkę. Może nawet i klawiaturę dokupię, bo coś czuję, że ta aktualna też już za długo nie pociągnie. Dobrze przynajmniej, że jeszcze na słuchawki nie narzekam (A one na mnie mam nadzieje), bo bez muzyki komputer mógłby już wcale nie istnieć ;)
Cholerka, to już 8 Sierpień. Ależ ten czas leci. Jeszcze trochę i będziemy na ostatniej prostej do Września. Wolę na razie o tym nie myśleć, chociaż... Teraz jest trochę inaczej niż przed rokiem, kiedy bałem się jak będzie wyglądać moja nowa klasa i w ogóle. Przez ten rok nauczyłem się, że nie jest wcale tak źle i września się już nie boję, choć też go nie wyczekuję jak to miało miejsce w gimnazjum. Teraz raczej jest mi to obojętne. Trochę mi brakuję tych czubków z klasy, ale jednak chyba wolę się lenić ile tylko mogę. A mogę już tylko 23 dni. Korzystajmy ile tylko można !
Przynajmniej mieliśmy trochę pogody ostatnio. A przynajmniej tutaj w Zachodnio-Pomorskim ostatnie dni były cholernie gorące. Cieszy mnie to ;)
No to chyba tyle na dzisiaj. Idę poodpowiadać wam na komentarze ;P
See Ya !
Druga sprawa dotyczy Zakonu. Zobaczyłem datę kiedy książka ta została do tej Biblioteki wprowadzona (Dokładnie 16.X.2007.) i... Nie została jeszcze ani razu otworzona (!). Jest nowiutka. Niezniszczona, niepomalowana nieruszona wręcz. Strony są jeszcze... Hmm... Twarde (?). Wiecie o co mi chodzi ? Jak kupuję się książkę, to strony przerzuca się jakoś tak ciężko. Bardzo lubię to uczucie ale nie spodziewałem się odczuć tego po książce, która ma już prawie 4 lata i na dodatek jest własnością biblioteki. Wniosek ? Dzieciaki już nic nie czytają ? A może po prostu Potter odszedł do lamusa i wolą czytać Zmierzch ? A może po prostu Zakon odstrasza wielkością ? No wiecie, jednak 1000 stron to dla przeciętnego 10-sięcio czy 12-nasto latka ooogrooomna ilość ? A mnie się wydaję, że nie. Kiedy ja miałem 10 lat to przeczytałem tą książkę niejednokrotnie. I powiem więcej - dziękowałem pani Rowling za to, że jest ich tak dużo, bo w końcu mogłem się "naczytać". Księcia Półkrwi połknąłem od razu. Ba ! Nawet go kupiłem (Zresztą Insygnia Śmierci też). Więc co jest do cholery z tymi dzieciakami teraz ? Czemu telewizja zastąpiła książki ? Do jasnej ciasnej ja też miałem i telewizor i komputer a mimo wszystko wolałem rzucić to dla dobrej książki. Wolałem użyć wyobraźni niż ogłupiać się tą telewizyjna papką. Zresztą teraz też tak jest. Od 3 dni wieczorami wcale nie używam komputera, bo... Czytam. I co czytam ? Pottera. To się cholera nazywa magia. Nic innego na tym świecie nie potrafi tak bardzo bawić się naszymi uczuciami jak książki. Ach i jeszcze jedno; Teraz wszyscy mają bzika na punkcie iPodów czy iPadów, które mają wysłać książki do lamusa za pośrednictwem E-Booków. Mówcie co chcecie, ale żaden pieprzony E-Book nie zastąpi tego uczucia, kiedy wygodnie wyciągniesz się w fotelu z dobrą, jeszcze pachnącą świeżością, książką. E-Bookom mówię nie !
A tak z innej paki, to... Myszka mi się zepsuła ;O.
Po 4 latach intensywnego jej użytkowania, dwa dni temu po prostu odmówiła mi posłuszeństwa. Sądząc po wyglądzie obwodów wewnątrz po prostu się... spaliła. Wcale jej się nie dziwie. No cóż, na razie pożyczyłem sobie inną, ale już wiem, że na urodziny muszę sobie sprawić porządną myszkę. Może nawet i klawiaturę dokupię, bo coś czuję, że ta aktualna też już za długo nie pociągnie. Dobrze przynajmniej, że jeszcze na słuchawki nie narzekam (A one na mnie mam nadzieje), bo bez muzyki komputer mógłby już wcale nie istnieć ;)
Cholerka, to już 8 Sierpień. Ależ ten czas leci. Jeszcze trochę i będziemy na ostatniej prostej do Września. Wolę na razie o tym nie myśleć, chociaż... Teraz jest trochę inaczej niż przed rokiem, kiedy bałem się jak będzie wyglądać moja nowa klasa i w ogóle. Przez ten rok nauczyłem się, że nie jest wcale tak źle i września się już nie boję, choć też go nie wyczekuję jak to miało miejsce w gimnazjum. Teraz raczej jest mi to obojętne. Trochę mi brakuję tych czubków z klasy, ale jednak chyba wolę się lenić ile tylko mogę. A mogę już tylko 23 dni. Korzystajmy ile tylko można !
Przynajmniej mieliśmy trochę pogody ostatnio. A przynajmniej tutaj w Zachodnio-Pomorskim ostatnie dni były cholernie gorące. Cieszy mnie to ;)
No to chyba tyle na dzisiaj. Idę poodpowiadać wam na komentarze ;P
See Ya !
Tagi:
Nobody
Czara Ognia zaliczona. Co prawda kilka dni temu, ale jakoś takoś nie było okazji napisać notki. W każdym bądź razie jak dla mnie jest to najlepsza część sagi o Tym-Którego-Imie-Można-Wymawiać, czyli młodym czarodzieju; Harrym Potterze. Wartka fabuła, kilka naprawdę ciekawych wątków (Których większość wyjaśnia się na końcu jak np. ten z Panem Crouch'em) no i oczywiście magia, którą posiada każdy tom J.K. Rowling. Teraz poluję na Zakon, ale wątpię, żebym szybko na niego natrafił, bo nie chcę mi się jechać do biblioteki.
Fajne jest to, że ja te książki wcześniej przeczytałem już ze 3 razy, ale mimo to czyta się je świetnie. Może to dlatego, że Czarę po raz ostatni czytałem jakieś 5 lat temu ? Nie wiem, możliwe. Wiem, że I Like It !
Jeśli chodzi o to, o czym pisałem w poprzedniej notce, to jest dobrze. Przestałem się przejmować. Jest co jest i albo to zaakceptujesz, albo się wykończysz. Nie zamierzam się wykańczać, więc w nosie mam to wszystko. I... Jest dobrze.
Dzisiaj spojrzałem na raporty internetowe i wiecie co odkryłem ? Że przez 3 miesiące siedziałem na komputerze 120 GODZIN. Ja pierdziele, źle ze mną. Ciekaw jestem rachunku za prąd. No cóż, nie moja wina, że to moja wina, nie ? Ach... Ciekawe jestem też najbliższej wizyty o okulisty. Coś czuję, że to będzie dojazd. Obstawiamy zakłady - Kto jest za tym, że stwierdzi fakt, iż za 2 lata będę całkowicie ślepy ręka do góry. Chyba dramatyzuję. Aż tak źle jeszcze ze mną chyba nie jest ;)
Nie mam weny. Nic się nie dzieje. Może to i lepiej ;)
See Ya !
Fajne jest to, że ja te książki wcześniej przeczytałem już ze 3 razy, ale mimo to czyta się je świetnie. Może to dlatego, że Czarę po raz ostatni czytałem jakieś 5 lat temu ? Nie wiem, możliwe. Wiem, że I Like It !
Jeśli chodzi o to, o czym pisałem w poprzedniej notce, to jest dobrze. Przestałem się przejmować. Jest co jest i albo to zaakceptujesz, albo się wykończysz. Nie zamierzam się wykańczać, więc w nosie mam to wszystko. I... Jest dobrze.
Dzisiaj spojrzałem na raporty internetowe i wiecie co odkryłem ? Że przez 3 miesiące siedziałem na komputerze 120 GODZIN. Ja pierdziele, źle ze mną. Ciekaw jestem rachunku za prąd. No cóż, nie moja wina, że to moja wina, nie ? Ach... Ciekawe jestem też najbliższej wizyty o okulisty. Coś czuję, że to będzie dojazd. Obstawiamy zakłady - Kto jest za tym, że stwierdzi fakt, iż za 2 lata będę całkowicie ślepy ręka do góry. Chyba dramatyzuję. Aż tak źle jeszcze ze mną chyba nie jest ;)
Nie mam weny. Nic się nie dzieje. Może to i lepiej ;)
See Ya !
Tagi:
Nobody
Drogi pamięt... Blogu !
Bardzo dawno nic nie pisałem, ale nie dlatego, że cię nie lubię ! Co to, to nie ! Bardzo cię lubię Drogi Blogu, ale niestety w moim życiu nie dzieję. Niestety dopadła mnie rutyna i chyba ty wiesz najlepiej, że to nie pierwszy raz. Przewidujesz pewnie również, że nie ostatni. Drogi Blogu, muszę ci powiedzieć, że nie lubię tych ludzi, którzy udają, że mnie lubią tylko po to, aby za 10 minut odwrócić się do mnie plecami i kopnąć w tyłek. Szkoda, że nie możesz mi powiedzieć dlaczego to wszystko jest jakieś takie mało sprawiedliwe. Ty chyba nie potrafisz kopać w tyłek, więc tobie ufam i szczerzę się nie martwię, że się ode mnie odwrócisz. Chociaż mógłbyś, bo przecież ja odwracałem się od ciebie wiele razy. Znikałem - pojawiałem się, ale ty, Drogi Blogu czekałeś zawsze na mnie. Dziękuje.
Drogi Przyjacielu, chcę ci jeszcze powiedzieć, że poznałem bardzo miły zespół rockowy o ciekawej nazwie. Pytasz jaki ? Już ci odpowiadam ! Jest to Egypt Central. Nie wiem Drogi Blogu czemu jest tak słabo znany, ale wiem, że bardzo mi się podoba. Jakby co, to na dole zostawiłem ci dwie moje ulubione piosenki tego też zespołu. Mam nadzieje, że ich przesłuchasz i ocenisz. Zawsze mogę na ciebie liczyć.
Jeśli chodzi o moje zmartwienia, to staram się o nich nie myśleć. Rozumiesz; uciekam w wirtualny świat grając na konsoli lub na tym dziwnym urządzeniu z którego teraz do ciebie piszę. Gry mnie uspokajają i pozwalają zapomnieć. Ty też tak masz ? Ach... Pytasz o czym zapomnieć ? A właściwie, to nie wiem jak ci na to pytanie odpowiedzieć Drogi Blogu. Chyba tęsknie za głosem i dotykiem kogoś bliskiego. Dorośli nazywają to samotnością. Nie wiem czemu. Może ty wiesz ? W każdym bądź razie, troszkę mi smutno, że tak naprawdę nikogo nie mam. No, prawie nikogo. Wiesz, Drogi Blogu, że niektórzy przyjaciele przychodzą i odchodzą ? Ja też niestety wiem. Ale wiesz, drogi kolego, że wolałbym nie wiedzieć ? Coś dzisiaj dużo pytań ci zadaję Drogi Blogu. Wybacz. Po prostu sam nie znam odpowiedzi na zbyt wiele pytań i gubię się już w tym co jest kłamstwem a co prawdą. Chciałbym, żeby ktoś mi obiecał, że mnie nigdy nie okłamie i nie złamał słowa.
Dziękuję ci bardzo za tę rozmowę Drogi Przyjacielu. Teraz sobie pójdę, ale obiecuję, że w najbliższym czasie jeszcze porozmawiamy.
See Ya !
Bardzo dawno nic nie pisałem, ale nie dlatego, że cię nie lubię ! Co to, to nie ! Bardzo cię lubię Drogi Blogu, ale niestety w moim życiu nie dzieję. Niestety dopadła mnie rutyna i chyba ty wiesz najlepiej, że to nie pierwszy raz. Przewidujesz pewnie również, że nie ostatni. Drogi Blogu, muszę ci powiedzieć, że nie lubię tych ludzi, którzy udają, że mnie lubią tylko po to, aby za 10 minut odwrócić się do mnie plecami i kopnąć w tyłek. Szkoda, że nie możesz mi powiedzieć dlaczego to wszystko jest jakieś takie mało sprawiedliwe. Ty chyba nie potrafisz kopać w tyłek, więc tobie ufam i szczerzę się nie martwię, że się ode mnie odwrócisz. Chociaż mógłbyś, bo przecież ja odwracałem się od ciebie wiele razy. Znikałem - pojawiałem się, ale ty, Drogi Blogu czekałeś zawsze na mnie. Dziękuje.
Drogi Przyjacielu, chcę ci jeszcze powiedzieć, że poznałem bardzo miły zespół rockowy o ciekawej nazwie. Pytasz jaki ? Już ci odpowiadam ! Jest to Egypt Central. Nie wiem Drogi Blogu czemu jest tak słabo znany, ale wiem, że bardzo mi się podoba. Jakby co, to na dole zostawiłem ci dwie moje ulubione piosenki tego też zespołu. Mam nadzieje, że ich przesłuchasz i ocenisz. Zawsze mogę na ciebie liczyć.
Jeśli chodzi o moje zmartwienia, to staram się o nich nie myśleć. Rozumiesz; uciekam w wirtualny świat grając na konsoli lub na tym dziwnym urządzeniu z którego teraz do ciebie piszę. Gry mnie uspokajają i pozwalają zapomnieć. Ty też tak masz ? Ach... Pytasz o czym zapomnieć ? A właściwie, to nie wiem jak ci na to pytanie odpowiedzieć Drogi Blogu. Chyba tęsknie za głosem i dotykiem kogoś bliskiego. Dorośli nazywają to samotnością. Nie wiem czemu. Może ty wiesz ? W każdym bądź razie, troszkę mi smutno, że tak naprawdę nikogo nie mam. No, prawie nikogo. Wiesz, Drogi Blogu, że niektórzy przyjaciele przychodzą i odchodzą ? Ja też niestety wiem. Ale wiesz, drogi kolego, że wolałbym nie wiedzieć ? Coś dzisiaj dużo pytań ci zadaję Drogi Blogu. Wybacz. Po prostu sam nie znam odpowiedzi na zbyt wiele pytań i gubię się już w tym co jest kłamstwem a co prawdą. Chciałbym, żeby ktoś mi obiecał, że mnie nigdy nie okłamie i nie złamał słowa.
Dziękuję ci bardzo za tę rozmowę Drogi Przyjacielu. Teraz sobie pójdę, ale obiecuję, że w najbliższym czasie jeszcze porozmawiamy.
See Ya !
Tagi:
Nobody
Żyjesz sobie żyjesz i nagle dociera do ciebie, że nikomu do niczego nie jesteś potrzebny. Wszyscy mają cię w dupie i nawet niespecjalnie to ukrywają.
Przyjaciele są wtedy, kiedy mają problemy. Gdy znikają, znika też przyjaźń. Aż do czasu, kiedy znowu kłopoty nie nadejdą. Wtedy zawsze przydaję się ktoś taki jak ja, kto pocieszy, podtrzyma na duchu, a potem można go łatwo kopnąć w dupe bez zbytnich wyrzutów sumienia. No bo po co komu taki przyjaciel, kiedy w ich życiu układa się świetnie ?
I wiem, że i wy macie w dupie to, o czym teraz piszę. I okej, rozumiem was. Każdy ma swoje życie i nie ma najmniejszego powodu, żebyście przejmowali się takim "Nikim19".
W każdym bądź razie, nie zamierzam się przejmować. Nie zamierzam się też w nic angażować. Pierdole to wszystko tak samo, jak to wszystko ma wyjebane na mnie.
Chciałbym jeszcze tylko powiedzieć, że... Albo zresztą. Kogo to obchodzi.
See Ya !
Przyjaciele są wtedy, kiedy mają problemy. Gdy znikają, znika też przyjaźń. Aż do czasu, kiedy znowu kłopoty nie nadejdą. Wtedy zawsze przydaję się ktoś taki jak ja, kto pocieszy, podtrzyma na duchu, a potem można go łatwo kopnąć w dupe bez zbytnich wyrzutów sumienia. No bo po co komu taki przyjaciel, kiedy w ich życiu układa się świetnie ?
I wiem, że i wy macie w dupie to, o czym teraz piszę. I okej, rozumiem was. Każdy ma swoje życie i nie ma najmniejszego powodu, żebyście przejmowali się takim "Nikim19".
W każdym bądź razie, nie zamierzam się przejmować. Nie zamierzam się też w nic angażować. Pierdole to wszystko tak samo, jak to wszystko ma wyjebane na mnie.
Chciałbym jeszcze tylko powiedzieć, że... Albo zresztą. Kogo to obchodzi.
See Ya !
Tagi:
Nobody
Cytat: Made in Einstein Head.
Znowu miałem pisać o tym jak to niektórzy ludzie są chamscy, głupi w ogóle ale natknąłem się wczoraj na ten cytat i właśnie na nim zakończę ten temat. Mówi wszystko.
Byłem nad morzem na weekend i powiem wam, że bardziej mnie to wymęczyło niż sprawiło, że odpocząłem. Nie lubię tego tłoku (Tym bardziej, że w Międzyzdrojach był jakiś festiwal gwiazd czy chuj wie co). Wszędzie ludzie, nie było jak przejść normalnie po chodniku a co dopiero mówić o swobodzie ruchu. A najbardziej zdumiało mnie to, że tak dużo Niemców było właśnie w Międzyzdrojach. Tym bardziej, że był ten Festiwal. Wątpię, żeby Niemiecki naród interesowało zobaczenie Żaka czy Grabowskiego, a tym bardziej zdobycie ich autografów czy coś. Duuuuużo mniej Polaków spotkałem niż, już wspomnianych, Niemców. No ale cóż, z tego co się orientuję Niemcy nie mają tak fajnego morza jak nasze więc przyjeżdżają do nas. Inną sprawą są szyderstwa i oszczerstwa Polaków w stosunku do tychże, niezbyt dobrze (lub wcale) rozumiejących nasz język, Niemców. Według mnie takie zachowania są poniżej linii dna, ale Polacy chyba już do końca świata będą mieć uprzedzenia do naszych zachodnich sąsiadów.
Jeśli chodzi o moją suczkę, to wydarzył się chyba jakiś cud, tym bardziej zważając na to, że był taki dzień kiedy w jej oczach widziałem coś co nakazywało mi myśleć, że raczej powinienem się z nią pożegnać. Tymczasem Saba przeżyła i z każdym dniem ma się coraz lepiej. Noga się zrosła, nadal jest złamana, ale już jest coraz lepiej. Zaczyna chodzić. Ba ! Nawet biega już powoli. Cieszę się, bo dopiero teraz do mnie dotarło jak bardzo się do niej przywiązałem. Nie wyobrażam sobie, żeby jej nie było. Całe podwórko byłoby jakieś takie... Puste. No i kto by mnie w nocy denerwował swoim szczekaniem na wszystko co się rusza o 2 w nocy pod moim oknem ? To jest bezcenne uczucie i dlatego cholernie się cieszę, że wszystko jest na dobrej drodze i nie straciłem mojego ukochanego psiaka.
Po raz pierwszy w historii mojego życia ani troche nie brakuję mi szkoły. We wszystkich wcześniejszych latach, podczas kiedy następował środek Lipca we mnie zaczynało odzywać się uczucie, które mówiło mi, że chyba jednak trochę tęsknie za szkoła. W te wakacje tego ani troche nie czuję i nie zanosi się, żebym poczuł. To chyba świadczy o poziomie zżycia się z moją nową klasą, nie sądzicie ? Ach... No i pierwszy raz w życiu po prostu się lenie nie robiąc kompletnie nic, obijając się i ciesząc się z faktu, że mogę sobie spać nawet i do 15 a jedyną konsekwencją będzie marudzenie mojej rodzicielki na temat tego jaki to ja leniwy jestem i że sobie w życiu nie poradzę. Tjaaaaaaa... Of Course. Mam dwie lewe ręce i dlatego piszę takie krzywe notki, prawda ?
Polacy na podium Ligi Światowej w Siatkówce ! Oł Yeah ! Kibicuję im już od dobrych kilku lat, ale (aż do dzisiaj) bezowocnie. W końcu się doczekali i zajęli w pełni zasłużone 3 miejsce. Może nie jest to szczyt marzeń, ale niestety na wyższe miejsca im jeszcze trochę brakuje. Myślę, że może za rok lub za dwa będą mogli powalczyć o srebro a może nawet i o złoto. Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą.
Przy okazji; Siatkówka to chyba jedyny sport który szczerzę lubię oglądać (Grać też lubię, ale że za wysoki nie jestem, to i w Siatke za dobry też nie jestem ;)). Oj, przepraszam - nie jedyny. Jeszcze MMA, które też bardzo lubię i szanuję tych fighterów za wolę walki. Nudzi mnie zarówno boks jak i Piłka Nożna (Nawet jakby to był finał Ligi Złotych Majtek to i tak bym go pewnie nie obejrzał), Hokej, Narciarstwo Wyczynowe czy jakieś inne Gwiazdy Srające Na Lodzie.
Czy was też zaczynają nieco irytować te wszystkie programy o Śpiewakach, Grajkach i innych Zespołach ? Mamy już Mast Bi De Mjusik, Mam Talenta i Iks Faktora, ale to chyba za mało, bo TVP szykuję nam następny program tego typu. No, skoro TVN ma, Polsat ma, to czemu "Jedynka" miałaby być gorsza ? Mnie to już trochę nuży i denerwuję, bo ciągle widzę ten sam kotlet tylko odgrzany trochę inaczej i oblany trochę innym sosem (Zależnie od stacji, która go podaję), ale widać ludzie nadal czerpią przyjemność z takich programów. No cóż, może to po prostu ja marudzę, a wszyscy Polacy oglądający te programy mają racje ? Nie wiem. W każdym bądź razie ja nie zamierzam nabijać oglądalności ani TVN'owi, ani Polsatowi, ani tym bardziej TVP, która(/y?) poszła(/szedł?) za ciosem i myśli, że zdobędzie wielką popularność tym, już wspomnianym, odgrzewanym kotletem. W takim razie ja dziękuję - postoję. Wolę pooglądać teletubisie.
See Ya !
Znowu miałem pisać o tym jak to niektórzy ludzie są chamscy, głupi w ogóle ale natknąłem się wczoraj na ten cytat i właśnie na nim zakończę ten temat. Mówi wszystko.
Byłem nad morzem na weekend i powiem wam, że bardziej mnie to wymęczyło niż sprawiło, że odpocząłem. Nie lubię tego tłoku (Tym bardziej, że w Międzyzdrojach był jakiś festiwal gwiazd czy chuj wie co). Wszędzie ludzie, nie było jak przejść normalnie po chodniku a co dopiero mówić o swobodzie ruchu. A najbardziej zdumiało mnie to, że tak dużo Niemców było właśnie w Międzyzdrojach. Tym bardziej, że był ten Festiwal. Wątpię, żeby Niemiecki naród interesowało zobaczenie Żaka czy Grabowskiego, a tym bardziej zdobycie ich autografów czy coś. Duuuuużo mniej Polaków spotkałem niż, już wspomnianych, Niemców. No ale cóż, z tego co się orientuję Niemcy nie mają tak fajnego morza jak nasze więc przyjeżdżają do nas. Inną sprawą są szyderstwa i oszczerstwa Polaków w stosunku do tychże, niezbyt dobrze (lub wcale) rozumiejących nasz język, Niemców. Według mnie takie zachowania są poniżej linii dna, ale Polacy chyba już do końca świata będą mieć uprzedzenia do naszych zachodnich sąsiadów.
Jeśli chodzi o moją suczkę, to wydarzył się chyba jakiś cud, tym bardziej zważając na to, że był taki dzień kiedy w jej oczach widziałem coś co nakazywało mi myśleć, że raczej powinienem się z nią pożegnać. Tymczasem Saba przeżyła i z każdym dniem ma się coraz lepiej. Noga się zrosła, nadal jest złamana, ale już jest coraz lepiej. Zaczyna chodzić. Ba ! Nawet biega już powoli. Cieszę się, bo dopiero teraz do mnie dotarło jak bardzo się do niej przywiązałem. Nie wyobrażam sobie, żeby jej nie było. Całe podwórko byłoby jakieś takie... Puste. No i kto by mnie w nocy denerwował swoim szczekaniem na wszystko co się rusza o 2 w nocy pod moim oknem ? To jest bezcenne uczucie i dlatego cholernie się cieszę, że wszystko jest na dobrej drodze i nie straciłem mojego ukochanego psiaka.
Po raz pierwszy w historii mojego życia ani troche nie brakuję mi szkoły. We wszystkich wcześniejszych latach, podczas kiedy następował środek Lipca we mnie zaczynało odzywać się uczucie, które mówiło mi, że chyba jednak trochę tęsknie za szkoła. W te wakacje tego ani troche nie czuję i nie zanosi się, żebym poczuł. To chyba świadczy o poziomie zżycia się z moją nową klasą, nie sądzicie ? Ach... No i pierwszy raz w życiu po prostu się lenie nie robiąc kompletnie nic, obijając się i ciesząc się z faktu, że mogę sobie spać nawet i do 15 a jedyną konsekwencją będzie marudzenie mojej rodzicielki na temat tego jaki to ja leniwy jestem i że sobie w życiu nie poradzę. Tjaaaaaaa... Of Course. Mam dwie lewe ręce i dlatego piszę takie krzywe notki, prawda ?
Polacy na podium Ligi Światowej w Siatkówce ! Oł Yeah ! Kibicuję im już od dobrych kilku lat, ale (aż do dzisiaj) bezowocnie. W końcu się doczekali i zajęli w pełni zasłużone 3 miejsce. Może nie jest to szczyt marzeń, ale niestety na wyższe miejsca im jeszcze trochę brakuje. Myślę, że może za rok lub za dwa będą mogli powalczyć o srebro a może nawet i o złoto. Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą.
Przy okazji; Siatkówka to chyba jedyny sport który szczerzę lubię oglądać (Grać też lubię, ale że za wysoki nie jestem, to i w Siatke za dobry też nie jestem ;)). Oj, przepraszam - nie jedyny. Jeszcze MMA, które też bardzo lubię i szanuję tych fighterów za wolę walki. Nudzi mnie zarówno boks jak i Piłka Nożna (Nawet jakby to był finał Ligi Złotych Majtek to i tak bym go pewnie nie obejrzał), Hokej, Narciarstwo Wyczynowe czy jakieś inne Gwiazdy Srające Na Lodzie.
Czy was też zaczynają nieco irytować te wszystkie programy o Śpiewakach, Grajkach i innych Zespołach ? Mamy już Mast Bi De Mjusik, Mam Talenta i Iks Faktora, ale to chyba za mało, bo TVP szykuję nam następny program tego typu. No, skoro TVN ma, Polsat ma, to czemu "Jedynka" miałaby być gorsza ? Mnie to już trochę nuży i denerwuję, bo ciągle widzę ten sam kotlet tylko odgrzany trochę inaczej i oblany trochę innym sosem (Zależnie od stacji, która go podaję), ale widać ludzie nadal czerpią przyjemność z takich programów. No cóż, może to po prostu ja marudzę, a wszyscy Polacy oglądający te programy mają racje ? Nie wiem. W każdym bądź razie ja nie zamierzam nabijać oglądalności ani TVN'owi, ani Polsatowi, ani tym bardziej TVP, która(/y?) poszła(/szedł?) za ciosem i myśli, że zdobędzie wielką popularność tym, już wspomnianym, odgrzewanym kotletem. W takim razie ja dziękuję - postoję. Wolę pooglądać teletubisie.
See Ya !
Tagi:
Nobody
No kurwa jego mać.
Po napisaniu całkiem sporej notki przypadkowo nacisnąłem F5, a że Chrome chyba nie posiada takiej opcji jak pamięć podręczna, to cała notka poszła w pizdu. No ja rozumiem wszystko, ale żeby nawet internet mi się sprzeniewierzył ? Takie rzeczy tylko w T-Mobile.
No nic, jedziemy jeszcze raz. Ale tym razem w skrócie:
- Świat Według Kiepskich stracił klimat, a mimo to Polsat próbuję na nim zarobić. Jest to dla mnie bez sens, ale co ja tam wiem o życiu.
- Pies (Suka) chyba mi zdechnie, bo wczoraj została brutalnie rozszarpana przez miłą i jakże spokojną sukę pochodzącą z gatunku Owczarków Niemieckich. Złapała ją w zęby i przez dobre 10 sekund rzucała to w jedną, to w drugą stronę. Efekt ? Mój piesek miał złamaną nogę i rozerwaną klatkę piersiową. Niezbyt przyjemny widok. Weterynarz powiedział, że nie za wiele da się zrobić. No cóż, nie mam szczęścia do czworonogów. Pierwszy psiak wpadł pod samochód, drugi zdechł i nikt nie mógł dojść dlaczego, a teraz to. Chyba nie powinienem mieć psa, bo tylko przysparzam im cierpień. A jeśli chodzi o tego Owczarka Niemieckiego to nadal lata sobie uradowana bez kagańca ani smyczy. Life Is Brutal.
- Wakacje się ciągną, ale to dobrze. Nadal mam dosyć szkoły i zapewne zatęsknię za nią dopiero wtedy, kiedy ją skończę czyli przy dobrych wiatrach za 3 lata. Technikum is brutal too.
No i to chyba tyle. Za tak krótką notkę dziękuję Google Chrome'owi i składam najszczersze kondolencje z okazji odinstalowania tejże aplikacji.
See Ya !
Tagi:
Nobody
Jeśli masz zasady i się nimi kierujesz, to brawo. Godne podziwu. Ale tak jak długo ten świat już istnieje, tak długo nie ma w nim żadnych zasad. Nigdy nie będzie. Co z tego, że mamy sądy ? Co z tego, że mamy organy prawa ? To jest bez znaczenia. Wszystkim tym kierują ludzie. A ludzie są słabi. I zbyt łatwo się nimi manipuluję. Istnieje jeszcze coś takiego jak siła wyższa. Tylko zastanawiam się gdzie ta "Siła Wyższa" będzie gdy ktoś przyłoży ci pistolet do skroni i naciśnie spust. Zatrzyma pocisk ? Nie. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. I nie będzie. Albo się z tym godzisz, albo nie.
Jeśli się z czymś nie godzisz - jesteś dziwadłem. Jeśli jesteś dziwadłem - nie ma dla ciebie miejsca w społeczeństwie. Inność jest zazwyczaj przyczyną wszystkich wojen. Białym nie podoba się czarny kolor skóry, katolikom nie podoba się, że Arabowie modlą się nieco inaczej od nich, a bogaci gardzą biednymi. Tylko cholera los bywa nieprzewidywalny. I co, jeśli pewnego dnia z obrzydliwie bogatego zmieni się w człowieka nie mającego na chleb ? Świat jest niesprawiedliwy.
Zastanawiam się czemu ci, którzy kochają się nawzajem doceniają to zazwyczaj wtedy, kiedy tej drugiej połówki już nie ma. Samotność nie jest zła. Trzeba przywyknąć. Nie szukam miłości, bo się jej boję. Tak, boję się. Zbyt dobrze poznałem dźwięk łamanego serca. Słyszę go za każdym razem, kiedy dochodzi do mnie, że mogę się zakochać. Nie chcę.
Ale gdy nadchodzi dzień taki jak dzisiaj, kiedy nawet słońce się od ciebie odwraca i chowa za chmurami, to wiesz, że cholernie bardzo potrzebujesz kogoś do kogo mógłbyś się przytulić.
Czasem wydaję mi się, że krążę w życiu bez celu. Może to dlatego, że nie widzę w tymże życiu żadnego sensu ? Żyjemy, umieramy i tyle. Tylko, że niektórzy umierają sami a wszyscy inni nie boją się śmierci. Nie, nie boją się, bo wiedzą, że tam po drugiej stronie prędzej czy później zobaczą się ze swoimi "połówkami". Cholera, to też nie jest sprawiedliwe.
Świat jest niesprawiedliwy.
A tak z innej beczki, to mówcie co chcecie, ale Mroczny Rycerz, to nie film. To widowisko. To przeżycie. Obejrzałem to już trzeci raz i zamierzam obejrzeć czwarty. Daję do myślenia. Ale o głównej "atrakcji" tego filmu pisałem już wcześniej. Nie znam aktora, który mógłby przebić Heath'a Ledger'a w wykreowaniu lepszego czarnego charakteru. Sam Ledger niestety już nie będzie miał okazji przeskoczyć samego siebie.
To też jest niesprawiedliwe.
Chyba wariuję. Ale chyba mi się to podoba. I chyba nie zamierzam nic z tym robić. Lubię pisać te głupoty. To pomaga. Dziękuję.
See Ya !
Jeśli się z czymś nie godzisz - jesteś dziwadłem. Jeśli jesteś dziwadłem - nie ma dla ciebie miejsca w społeczeństwie. Inność jest zazwyczaj przyczyną wszystkich wojen. Białym nie podoba się czarny kolor skóry, katolikom nie podoba się, że Arabowie modlą się nieco inaczej od nich, a bogaci gardzą biednymi. Tylko cholera los bywa nieprzewidywalny. I co, jeśli pewnego dnia z obrzydliwie bogatego zmieni się w człowieka nie mającego na chleb ? Świat jest niesprawiedliwy.
Zastanawiam się czemu ci, którzy kochają się nawzajem doceniają to zazwyczaj wtedy, kiedy tej drugiej połówki już nie ma. Samotność nie jest zła. Trzeba przywyknąć. Nie szukam miłości, bo się jej boję. Tak, boję się. Zbyt dobrze poznałem dźwięk łamanego serca. Słyszę go za każdym razem, kiedy dochodzi do mnie, że mogę się zakochać. Nie chcę.
Ale gdy nadchodzi dzień taki jak dzisiaj, kiedy nawet słońce się od ciebie odwraca i chowa za chmurami, to wiesz, że cholernie bardzo potrzebujesz kogoś do kogo mógłbyś się przytulić.
Czasem wydaję mi się, że krążę w życiu bez celu. Może to dlatego, że nie widzę w tymże życiu żadnego sensu ? Żyjemy, umieramy i tyle. Tylko, że niektórzy umierają sami a wszyscy inni nie boją się śmierci. Nie, nie boją się, bo wiedzą, że tam po drugiej stronie prędzej czy później zobaczą się ze swoimi "połówkami". Cholera, to też nie jest sprawiedliwe.
Świat jest niesprawiedliwy.
A tak z innej beczki, to mówcie co chcecie, ale Mroczny Rycerz, to nie film. To widowisko. To przeżycie. Obejrzałem to już trzeci raz i zamierzam obejrzeć czwarty. Daję do myślenia. Ale o głównej "atrakcji" tego filmu pisałem już wcześniej. Nie znam aktora, który mógłby przebić Heath'a Ledger'a w wykreowaniu lepszego czarnego charakteru. Sam Ledger niestety już nie będzie miał okazji przeskoczyć samego siebie.
To też jest niesprawiedliwe.
Chyba wariuję. Ale chyba mi się to podoba. I chyba nie zamierzam nic z tym robić. Lubię pisać te głupoty. To pomaga. Dziękuję.
See Ya !
Tagi:
Nobody
Joker, to psychopata. Nie ma w nim człowieczeństwa i chyba nigdy nie było. Bawi się ludzką psychiką. Bawi go również znęcanie się nad uczuciami. Nad wyższymi uczuciami. Nie chodzi mu o miłość, przyjaźń czy cokolwiek takiego. On sięga wyżej. Kto oglądał Mrocznego Rycerza, to wie co Joker zrobił z umysłem Denta, który to na początku filmu był święty, a na końcu zgubił samego siebie. Jak ławo jest zatracić siebie. Hmm... Podoba mi się to. Zmieniamy się pod wpływem otoczenia. Joker zmienia ludzi pod wpływem ich samych. W każdym z nas siedzi potwór, ale to od nas zależy czy nami zawładnie. Dlatego mamy wolną wolę. Czy główny zły z Mrocznego Rycerza był wariatem ? (Spójrz na to co napisałem na początku). A kto to jest tak naprawdę wariat ? Osoba, która ma sprzeczne zdanie z obowiązującymi normami, bądź osoba psychicznie chora. A co jeśli ktoś nie potrafi zapanować nad swoją psychiką ? Też jest wariatem ? Hmm... Muszę zmienić nazwę bloga. Z Nobody'iego na Wariata. I co to są te obowiązujące normy ? Jak często skazani jesteśmy na odrzucenie, bo nie pasujemy do otoczenia ? Jak często odrzucani jesteśmy, bo nie chcemy do niego pasować ? Czy warto się zmieniać pod wpływem otoczenia ? Czy warto zmieniać się pod wpływem czegokolwiek ? I czemu nie potrafimy zaakaceptować nas samych ?
Niebo jest zachmurzone. Nie lubię zachmurzonego nieba. Myślę, że ono zwiastuję coś złego. Bądź po prostu zwiastuję deszcz. Deszczu też nie lubię. Lubię letnie noce. Bo są ciepłe i jasne. W Lato można się czuć bezpiecznie nawet w nocy. To całkiem fajne uczucie.
I nie, nie zwariowałem od ostatniej notki. Ze mną wszystko w porządku. Wróciłem na BloBlo zgodnie z obietnicą. Nie wiem na jak długo, ale po prostu czuję potrzebę wylania z siebie wszystkich bzdur, które same próbują wyjść z umysłu. Zaczęły się wakacje, ale niestety pogoda chyba nas nie lubi. Nie szkodzi, ja jej też nie lubię. Nawet jak będzie tak jak jest teraz, to cieszę się, że mam wakacje, bo wszystko jest lepsze od wstawania o 5;50.
Lubię się bać. Nie wiem od kiedy. Może od czasu kiedy zagrałem w Dead Space'a. Strach dodaję skrzydeł. Hmm... Strachem można bardzo łatwo manipulować ludźmi. I tak też robi Dead Space - przez pierwsze 2 godziny gry. Potem nuży. W każdym bądź razie sam strach ma w sobie to, że motywuję.
Szósty Zmysł również motywuję. Motywuję do przemyśleń o śmierci. Jak wielu z nas chciałoby pozostać na ziemi po śmierci ? Swoją drogą ciekawi mnie kiedy ludzkość sama siebie zniszczy swoimi chorymi pomysłami. Taak, sami dla siebie jesteśmy rakiem. Sami siebie rozwalamy i dobrze o tym wiemy. Koniec świata nadjedzie, to jasne. Wszystko się kończy. Ale nie nadejdzie dzisiaj, jutro czy pojutrze. Nadejdzie wtedy, kiedy sobie na to zasłużymy. Tak właściwie, to wielu ludzi już sobie chyba na to zasłużyła. A może Koniec Świata już nadszedł ? Ziemia jest niszczona i tylko kwestią czasu jest jej dobitne zniszczenie. A wszyscy wiemy, że zniszczenie ziemi jest dla nas równoznaczne z zakończeniem "naszego" świata.
Szósty Zmysł, to film, który nie ma zamiaru straszyć. On ma za zadanie uświadomić nam, że ci, którzy odeszli są zawsze z nami. Nie ważne czy to czujemy czy nie. Oni czuwają. Oni wiedzą.
Ja wiem, że czuję się tutaj jak w domu. Wiem również co myślicie po przeczytaniu tej notki. Miło mi, wariat jestem.
See Ya !
Niebo jest zachmurzone. Nie lubię zachmurzonego nieba. Myślę, że ono zwiastuję coś złego. Bądź po prostu zwiastuję deszcz. Deszczu też nie lubię. Lubię letnie noce. Bo są ciepłe i jasne. W Lato można się czuć bezpiecznie nawet w nocy. To całkiem fajne uczucie.
I nie, nie zwariowałem od ostatniej notki. Ze mną wszystko w porządku. Wróciłem na BloBlo zgodnie z obietnicą. Nie wiem na jak długo, ale po prostu czuję potrzebę wylania z siebie wszystkich bzdur, które same próbują wyjść z umysłu. Zaczęły się wakacje, ale niestety pogoda chyba nas nie lubi. Nie szkodzi, ja jej też nie lubię. Nawet jak będzie tak jak jest teraz, to cieszę się, że mam wakacje, bo wszystko jest lepsze od wstawania o 5;50.
Lubię się bać. Nie wiem od kiedy. Może od czasu kiedy zagrałem w Dead Space'a. Strach dodaję skrzydeł. Hmm... Strachem można bardzo łatwo manipulować ludźmi. I tak też robi Dead Space - przez pierwsze 2 godziny gry. Potem nuży. W każdym bądź razie sam strach ma w sobie to, że motywuję.
Szósty Zmysł również motywuję. Motywuję do przemyśleń o śmierci. Jak wielu z nas chciałoby pozostać na ziemi po śmierci ? Swoją drogą ciekawi mnie kiedy ludzkość sama siebie zniszczy swoimi chorymi pomysłami. Taak, sami dla siebie jesteśmy rakiem. Sami siebie rozwalamy i dobrze o tym wiemy. Koniec świata nadjedzie, to jasne. Wszystko się kończy. Ale nie nadejdzie dzisiaj, jutro czy pojutrze. Nadejdzie wtedy, kiedy sobie na to zasłużymy. Tak właściwie, to wielu ludzi już sobie chyba na to zasłużyła. A może Koniec Świata już nadszedł ? Ziemia jest niszczona i tylko kwestią czasu jest jej dobitne zniszczenie. A wszyscy wiemy, że zniszczenie ziemi jest dla nas równoznaczne z zakończeniem "naszego" świata.
Szósty Zmysł, to film, który nie ma zamiaru straszyć. On ma za zadanie uświadomić nam, że ci, którzy odeszli są zawsze z nami. Nie ważne czy to czujemy czy nie. Oni czuwają. Oni wiedzą.
Ja wiem, że czuję się tutaj jak w domu. Wiem również co myślicie po przeczytaniu tej notki. Miło mi, wariat jestem.
See Ya !
Tagi:
Nobody
Jasny szlag, po raz któryśtam próbuję coś tutaj napisać i od bardzo dawna mi to nie wychodzi. Wypaliłem się chyba. Albo nie mam inspiracji. Sam już nie wiem. Wiem, że chyba na razie muszę stąd odejść, ale nie usunę bloga. Może jeszcze kiedyś będę chciał tutaj wrócić. Może jeszcze kiedyś poczuję pragnienie wygadania się i bycia wysłuchanym. W pewnym sensie oczywiście wysłuchanym. W każdym bądź razie dziękuję wam wszystkim za to, że czytaliście, komentowaliście i w ogóle, że byliście. Dziękuję wam bardzo.
Ja w każdym bądź razie muszę się na razie usunąć w cień. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.
Trzymajcie się !
Ja w każdym bądź razie muszę się na razie usunąć w cień. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.
Trzymajcie się !
Tagi:
Nobody
Znowu mnie tu nie było kupę czasu, ale wiecie co ? Kończy mi się umowa z moim cudnym dostawcą internetu i nie zamierzam jej przedłużać. Internet mobilny - największe zło tego świata. O tak. Zaufajcie mi, że to jest największe zło. Jak się skończy, to... Nie będę miał internetu. Pech. Ale spokojnie, już zacząłem poszukiwania jakiegoś lepszego dostawcy, więc damy rade. Ale jak długo nie będę go miał, to nie wiem. W każdym bądź razie, to nastąpi dopiero w Maju, tak więc żyję tym co tu i teraz.
A tu i teraz nadal jest szare i pozbawione głębszego sensu. Trochę zabawne jest też to, że mogę być sobą tylko wtedy, jak jestem sam. Nie wiem czemu. Społeczeństwo tak na mnie wpływa. Jestem zodiakowym Lwem, może to dlatego lubię pajacować w czyimś towarzystwie. A ze wszyscy, którzy znali mojego ojca za lat młodzieńczych mówią, że on też był takim "błaznem", to... Chyba przeszło to na mnie. Tyle, że ja czasami nie chcę taki być. Cholera, to trochę skomplikowane. Możecie przecież powiedzieć, żebym... Po prostu ściągnął tą maskę z twarzy i był sobą. Ale ja nie potrafię. To "pajacowanie" jest gdzieś głęboko zakorzenione we mnie i nie zmienie tego... Nie umiem. Myślę, że gdyby nie to, to pewnie nikt w klasie nie pamiętałby mojego nazwiska czy imienia. A mimo wszystko zależy mi na tym, żeby od czasu do czasu mieć do kogo otworzyć gębę na przerwie...
Oglądałem dzisiaj Toy Story 3. Tak, kończę 17 lat w tym roku i oglądałem Toy Story 3. I nie widzę w tym nic złego, bo kocham animacje Pixara. Są zabawne, łatwe do zrozumienia, ale zarazem tak głębokie, że Hollywodzkie filmy mogą się przy tym schować. Zarówno 6-letni dzieciak jak i 36-letni facet znajdzie w nich coś dla siebie, o ile tylko będzie chciał. I tak też Toy Story 3 jest opowieścią o nieuniknionym przemijaniu i o tym, że czas każdego człowieka (W tym przypadku zabawek) jest policzony. I dlatego warto cieszyć się każdą chwilą życia (W przypadku tej animacji - Zabawy). Nie ważne co jest przed nami, ważne jest tu i teraz. I może brzmi to jak jeden wielki paradoks po tym co napisałem wyżej, ale cóż. Już kiedyś wam mówiłem, że jestem jednym, niekoniecznie wielkim paradoksem. Chociaż... Jeśli jest na tym świecie ktoś, kto potrafi cieszyć się chwilą nawet, jak całe życie mu się wali, to... Powinien nazywać się prawdziwym człowiekiem...
W każdym bądź razie takie "Bajki" jak Toy Story, czy chociażby Odlot powinny pokazywać nam, że to my powinnyśmy się uczyć od dzieci, a nie dzieci od nas.
See Ya !
A tu i teraz nadal jest szare i pozbawione głębszego sensu. Trochę zabawne jest też to, że mogę być sobą tylko wtedy, jak jestem sam. Nie wiem czemu. Społeczeństwo tak na mnie wpływa. Jestem zodiakowym Lwem, może to dlatego lubię pajacować w czyimś towarzystwie. A ze wszyscy, którzy znali mojego ojca za lat młodzieńczych mówią, że on też był takim "błaznem", to... Chyba przeszło to na mnie. Tyle, że ja czasami nie chcę taki być. Cholera, to trochę skomplikowane. Możecie przecież powiedzieć, żebym... Po prostu ściągnął tą maskę z twarzy i był sobą. Ale ja nie potrafię. To "pajacowanie" jest gdzieś głęboko zakorzenione we mnie i nie zmienie tego... Nie umiem. Myślę, że gdyby nie to, to pewnie nikt w klasie nie pamiętałby mojego nazwiska czy imienia. A mimo wszystko zależy mi na tym, żeby od czasu do czasu mieć do kogo otworzyć gębę na przerwie...
Oglądałem dzisiaj Toy Story 3. Tak, kończę 17 lat w tym roku i oglądałem Toy Story 3. I nie widzę w tym nic złego, bo kocham animacje Pixara. Są zabawne, łatwe do zrozumienia, ale zarazem tak głębokie, że Hollywodzkie filmy mogą się przy tym schować. Zarówno 6-letni dzieciak jak i 36-letni facet znajdzie w nich coś dla siebie, o ile tylko będzie chciał. I tak też Toy Story 3 jest opowieścią o nieuniknionym przemijaniu i o tym, że czas każdego człowieka (W tym przypadku zabawek) jest policzony. I dlatego warto cieszyć się każdą chwilą życia (W przypadku tej animacji - Zabawy). Nie ważne co jest przed nami, ważne jest tu i teraz. I może brzmi to jak jeden wielki paradoks po tym co napisałem wyżej, ale cóż. Już kiedyś wam mówiłem, że jestem jednym, niekoniecznie wielkim paradoksem. Chociaż... Jeśli jest na tym świecie ktoś, kto potrafi cieszyć się chwilą nawet, jak całe życie mu się wali, to... Powinien nazywać się prawdziwym człowiekiem...
W każdym bądź razie takie "Bajki" jak Toy Story, czy chociażby Odlot powinny pokazywać nam, że to my powinnyśmy się uczyć od dzieci, a nie dzieci od nas.
See Ya !
Tagi:
Nobody


