Do You belive in love, like I belive in pain ?
Okej. Niech mi jeszcze raz ktoś powie, że muzyka nie wpływa na nasz nastrój to osobiście mu wytłumaczę, że jednak wpływa.
Czym ja się do cholery przejmuję powiedzcie mi ? Do jasnej ciasnej czym ? To wszystko to są śmieszne rzeczy. Kobietami ? No bez jaj. Wielokrotnie już przez nie upadłem i wielokrotnie upadnę więc jedna w tą czy w tą, to kij tam. I tak się nie doliczę. Mam to w dupie. Mam to wszystko głęboko w dupie. Postanowiłem chyba po raz pierwszy w życiu pomartwić się o siebie. Zawalczyć o lepszą przyszłość. A jeśli żadna z kobiet nie chcę w niej uczestniczyć to... No cóż... Jakoś przeżyje. Oczywiście będę rozpaczał i użalał się nad sobą jak jakaś niedorobiona niedorajda życiowa (Co zresztą czynie zbyt często... ZDECYDOWANIE zbyt często) ale potem wstanę na nogi i będzie dobrze. Musi być. Co do tamtej dziewczyny to... Dosyć często słyszę co u niej, jak się jej powodzi i w ogóle i wiecie co ? Nie rusza mnie to. No tak ale ja głupi pewny byłem, że to już na pewno zauroczenie w afekcie czego powstała notka widniejąca niżej. Żałosna, wiem. To nic. Czasem ktoś powinien do mnie podejść i uderzyć mnie z całej siły w ryj ze słowami "Co ty wyczynia debilu !?". Myślę, że to nauczyłoby mnie raz na zawsze mieć wyjebane na wszystko (No i zęby też wyjebane w związku z tych pechowym ale ocucającym mnie uderzeniem).
Anyway, załatwiłem sobie pracę na wakacje i zamierzam pracować równe 2 miesiące, żeby w końcu i nareszcie zakupić sobie lapka, który prześladuję mnie ostatnio dosyć często. Tym bardziej, że ten... Ekhem... Komputer powoli zaczyna odmawiać mi posłuszeństwa sypiąc BlueScreenami jak z rękawa. A może to tylko problem niezgodności dwóch kości RAM'u ? A zresztą jakie to ma znaczenie. Nie warto w niego inwestować.
Eee... O czym to ja... Ano tak już wiem. No, więc może nie będę miał wakacji pełnych wspaniałych wspomnień i romansów (Taa... Jakbyś kiedykolwiek miał takie wakacje ^^) ale za to może choć trochę się zmobilizuję a przy okazji będę miał pretekst żeby tego złoma wyrzucić na... Złom.
No i pomysły mi się wyczerpały... A może po prostu wszedłem tutaj tylko i wyłącznie po to aby pochwalić się, że nie udaję już (Na razie ?) skończonego idioty życiowego. Oby tak dalej a może w końcu odnajdę swoje miejsce na świecie. Zobaczymy ;)
See Ya !
PS: Swoją drogą śmieszny mnie trochę jak Polsat "podbudowuję" na duchu swoich widzów - W każde Walentynki leci jakaś kolejna tasiemcowata komedia romantyczna (Typu: Poznają się -> Jest dobrze -> Jest źle -> Jest bardzo źle -> Happy End.). Można wywnioskować, że obejrzą ją tylko samotni ludzie, bo przecież ci, którzy kogoś mają spędzają walentynki z tym kimś (No chyba, że nie uznają walentynek ale na razie odrzućmy tą opcje). No więc Telewizja żeby pocieszyć swoje samotne owieczki pokazuje ... Szczęście w miłości kogoś innego. Nice. Gwóźdź do trumny czy jaki chuj ? ;D
No teraz już naprawdę:
See Ya (2) ;)
Czym ja się do cholery przejmuję powiedzcie mi ? Do jasnej ciasnej czym ? To wszystko to są śmieszne rzeczy. Kobietami ? No bez jaj. Wielokrotnie już przez nie upadłem i wielokrotnie upadnę więc jedna w tą czy w tą, to kij tam. I tak się nie doliczę. Mam to w dupie. Mam to wszystko głęboko w dupie. Postanowiłem chyba po raz pierwszy w życiu pomartwić się o siebie. Zawalczyć o lepszą przyszłość. A jeśli żadna z kobiet nie chcę w niej uczestniczyć to... No cóż... Jakoś przeżyje. Oczywiście będę rozpaczał i użalał się nad sobą jak jakaś niedorobiona niedorajda życiowa (Co zresztą czynie zbyt często... ZDECYDOWANIE zbyt często) ale potem wstanę na nogi i będzie dobrze. Musi być. Co do tamtej dziewczyny to... Dosyć często słyszę co u niej, jak się jej powodzi i w ogóle i wiecie co ? Nie rusza mnie to. No tak ale ja głupi pewny byłem, że to już na pewno zauroczenie w afekcie czego powstała notka widniejąca niżej. Żałosna, wiem. To nic. Czasem ktoś powinien do mnie podejść i uderzyć mnie z całej siły w ryj ze słowami "Co ty wyczynia debilu !?". Myślę, że to nauczyłoby mnie raz na zawsze mieć wyjebane na wszystko (No i zęby też wyjebane w związku z tych pechowym ale ocucającym mnie uderzeniem).
Anyway, załatwiłem sobie pracę na wakacje i zamierzam pracować równe 2 miesiące, żeby w końcu i nareszcie zakupić sobie lapka, który prześladuję mnie ostatnio dosyć często. Tym bardziej, że ten... Ekhem... Komputer powoli zaczyna odmawiać mi posłuszeństwa sypiąc BlueScreenami jak z rękawa. A może to tylko problem niezgodności dwóch kości RAM'u ? A zresztą jakie to ma znaczenie. Nie warto w niego inwestować.
Eee... O czym to ja... Ano tak już wiem. No, więc może nie będę miał wakacji pełnych wspaniałych wspomnień i romansów (Taa... Jakbyś kiedykolwiek miał takie wakacje ^^) ale za to może choć trochę się zmobilizuję a przy okazji będę miał pretekst żeby tego złoma wyrzucić na... Złom.
No i pomysły mi się wyczerpały... A może po prostu wszedłem tutaj tylko i wyłącznie po to aby pochwalić się, że nie udaję już (Na razie ?) skończonego idioty życiowego. Oby tak dalej a może w końcu odnajdę swoje miejsce na świecie. Zobaczymy ;)
See Ya !
PS: Swoją drogą śmieszny mnie trochę jak Polsat "podbudowuję" na duchu swoich widzów - W każde Walentynki leci jakaś kolejna tasiemcowata komedia romantyczna (Typu: Poznają się -> Jest dobrze -> Jest źle -> Jest bardzo źle -> Happy End.). Można wywnioskować, że obejrzą ją tylko samotni ludzie, bo przecież ci, którzy kogoś mają spędzają walentynki z tym kimś (No chyba, że nie uznają walentynek ale na razie odrzućmy tą opcje). No więc Telewizja żeby pocieszyć swoje samotne owieczki pokazuje ... Szczęście w miłości kogoś innego. Nice. Gwóźdź do trumny czy jaki chuj ? ;D
No teraz już naprawdę:
See Ya (2) ;)
Tagi:
Nobody
08.02.2012 o godz. 20:56
9.02.2012, 19:28
bodka
napisał(a):
Nareszcie zmądrzałeś. :P
I nie uznaje walentynek mhwahaha, więc też obejrzę sobie tasiemca na polsacie ^^
I nie uznaje walentynek mhwahaha, więc też obejrzę sobie tasiemca na polsacie ^^



Jest szkoła, więc nie będę szaleć, poza tym będąc typem domatora, wolę posiedzieć na chacie ^^
A walentynki to zuo.